#2 literatura dla kobiet

Dzisiejsza literatura dla kobiet, jej druga odsłona, będzie poświęcona autorce Jojo Moyes. Konkretnie jej dwóm książkom: „Zanim się pojawiłeś” oraz „Kiedy odszedłeś”. Historia o Willy i Lou, o nietypowej miłości, o życiu – takim prawdziwym, gdzie tracisz bliskie osoby, miłość, sens życia.

Louisa to kobieta, która mając 27 lat dalej mieszka z rodzicami, jest zaręczona i pracuje od kilku lat w kawiarni. Żyje w małym miasteczku turystycznym, nie ma zapędów do robienia kariery. Żyje spokojnie do momentu, w którym traci pracę. Pomaga rodzicom, więc musi znaleźć nową pracę, jednak jest dość nietypowa – kolorowa, wesoła i lekko niezdarna. Do żadnej pracy, jaką jej polecają nie nadaje się, meczy się. Trafia przypadkiem do domu rodziców Willa – dostojnych, poważnych. Kolorowa i niezdarna dziewczyna zaczyna pracę jako opiekunka Willa, chłopaka, który posiada porażenie czterokończynowe.

Will to osoba, która od dwóch lat wegetuje. I to dosłownie. Nie może zrobić nic wokół siebie, nie może żyć. Zdany na pomoc rodziców, opiekunów i rehabilitantów, nie może się spełniać, rozwijać, doświadczać. Jego jedyne doświadczenie to rehabilitacja, leki i wózek. Kiedyś był pełen pasji, odnosił sukcesy a obecnie nie może nawet sam funkcjonować. Dla takiej osoby to koniec życia. Dla niego wypadek i porażenie to był koniec życia.

Wesoła Lou ma zabawiać Willa, pomagać mu odzyskiwać chęć życia. Na początku ich relacje są trudne, gdyż Will to  osoba zgorzkniała i zamknięta. Jednakże z czasem obydwoje się otwierają i zaczynają działać. Lou zaczyna się rozwijać, poznawać świat, który poznał Will przed wypadkiem. Jednakże i ona chce mu pokazać, że nawet będąc tak ograniczonym, da się żyć ciekawie. Wyciąga go na mecze, do restauracji, w której go karmi, na koncert itd. Jej celem staje się utrzymanie Willa przy życiu, który dał swoim bliskim pół roku… pół roku życia, które planował zakończyć.

„Kiedy się pojawiłeś” to opowieść o tym, jak Lou walczy o Willa z nim samym. Jednakże walkę tą przegrywa, bo Will poddaje się eutanazji. W tej opowieści, mimo wszystko, to Lou jest najważniejsza. Lekcje, które ona wyciąga z tego, co doświadcza. Nagle w jej poukładany, czasem nudny świat, wchodzi sens. Wyższa wartość, która zmienia ją i jej postrzeganie. Po raz pierwszy czuje, że robi coś więcej, odkrywa głód wiedzy i świata. Chce się rozwijać i doświadczać. W swoim tempie, we własnym zakresie. Jednak jak na osobę, której życie sprowadzało się do rodziny, narzeczonego i pracy w kawiarni to dużo.

Pierwsza część tej historii to czysta opowieść o życiu. Nie tylko z perspektywy Lou i jej chęci rozwoju, ale i z perspektywy utraty bliskiej osoby. Książka porusza temat eutanazji, który jest dość kontrowersyjny. Ukazuje, jak osoby, które zostają na świecie, po eutanazji bliskiej osoby, muszą mierzyć się nie tylko z utratą, ale i z oceną innych. W Polsce nie mamy do czynienia tak otwarcie z tym tematem, gdyż jest to u nas nie dozwolone. Mówienie również o eutanazji jest jakieś… dziwne. A mimo to warto zapoznać się z tym tematem i odczuciami, jakie towarzyszą przy tym doświadczeniu. Są one niewątpliwie trudne, a sama historia z książki uczy dużo. Daje pole do zrozumienia.

Druga część, „Kiedy odszedłeś” jest opowieścią o Lou, która zaczyna nowe życie, po Willu. Przygotował on ją na nie, zostawiając po sobie pieniądze, możliwości. Lou z nich korzysta – podróżuje, uczy się nowego życia. Jednak nie odnajduje się w nim bez Willa. Wraca do Londynu, pracuje w barze na lotnisku i wiedzie życie takie, jak kiedyś. Bez pasji, bez perspektyw. Tym razem jednak nie jest szczęśliwa. Wegetuje w pewnym sensie, tak jak Will po wypadku. W jej życiu pojawia się jednak osoba powiązana z Willem, która odmienia jej życie, znów czuje ona się potrzebna, czuje wyższy cel. Zaczyna powoli żyć. Jednak autorka robi coś świetnego – nie daje nam życia pięknego, życia, w którym Lou jest pogodzona i szczęśliwa. Daje trudną opowieść o tym, jak trudno jest dojść do siebie po odejściu ukochanej osoby. Jak wracać do normalności, która posiada zupełnie inną jakość.

Lou podczas powrotu do normalności, wspominając przy tym Willa i czując jego obecność, poznaje Sama – ratownika medycznego, z którym zaczyna się wiązać. Kolejny punkt dla tej historii: nieprzerysowanie. Nie ma wielkich porywów, wielkich miłości. Wszystko spokojne, trudne momentami. Ten wątek książki kojarzy mi się z piosenką zespołu IRA – Druga miłość. Jest tam lęk, jest dystans i spojrzenie bez większych oczekiwań.
Cała historia napisana przez Jojo Moyes jest dowodem na to, że romans to nie tylko tanie historie. To również opowieści o realnym życiu – takie książki właśnie lubię i polecam.
Na podstawie tej opowieści powstał również film, do pierwszej części – ja jednak stawiam na książki.

  • Klaudia.H

    O książce ,,Zanim się pojawiłeś” słyszałam bardzo dużo. Jakoś cały czas mi jest z nią nie po drodze.

  • Czytałam pierwszą cześć w tym roku kalendarzowym 🙂 Trafiła do mnie dzięki Book Tour i spodobała, choć nie mogłam pogodzić się z zakończeniem wybranym przez autorkę :/ Do drugiej części na razie jednak nie zamierzam podchodzić, choć początkowo bardzo chciałam. Ale wiem, że będzie mi tam brak Willa i choć właśnie o to tam chodzi, to jednak teraz nie chcę. Może później, może kiedyś…

  • Czytałam, wprawdzie dosyć dawno temu, ale nadal ją pamiętam. Dosyć czułam się nią rozczarowana. Liczyłam zdecydowanie na coś więcej.