2019/2020

Kubek herbaty, gdzieś w oddali świeci się lampka dająca ciepłe światło, ja otulona ciepłym kocem z książką w ręku. Spokój. Taki właśnie był ten 2019 rok – bardzo spokojny, ciepły i stabilny. Taki miał być. A jaki będzie 2020?

Podsumowań nadszedł czas – w końcu mamy ostatnie dni roku, co zobowiązuje. Lubię ten czas podsumowań, bo mogę podzielić swoje czasem pokręcone życie, na pewne etapy. Ostatni rok był etapem spokoju, stabilizacji wewnętrznej i nabierania nowych, cennych cech. W tym roku wydarzyło się całkiem sporo, ale jednocześnie patrząc na ostatnie trzy lata, to ten był najspokojniejszym. A co się działo?

Praca

W styczniu jasne dla mnie było, że muszę szukać nowej pracy. Dojazdy do Bytomia do pracy, wydawanie więcej na paliwo niż to warte, za duża odpowiedzialność, oczekiwania… sprawiły, że trafiłam do miejsca, które cenię i pomimo, że czasem się wkurzam, to ponad wszystko cenie sobie przygodę, którą rozpoczęłam 1 lutego i która trwa do teraz. Rozpoczęłam pracę w sklepie internetowym i odzyskałam spokój, życie po pracy (bo o 17 zamykam komputer i idę do domu). Zmiana wpłynęła mocno na poprawę finansów oraz zadowolenia z samej… pracy, gdzie też się spełniam na swój sposób. Jest to dla mnie pierwsza praca, w której widzę się za kilka lat, w której czuję perspektywę. Mam nadzieje, że 2020 będzie pod tym kątem niezmienny.

Terapia i jej koniec

To był też drugi i ostatni najprawdopodobniej rok terapii. Pierwszy rok u psychologa to był szał, odkrywanie nowych możliwości, nawet chyba zachłyśnięcie się lekkie. Praca nad rzeczami, które niszczą i przeszkadzają. Drugi rok, czyli ten to była stabilizacja, spokój i dopracowywanie szczegółów, które jak się okazało łatwe nie są. Niemniej w okolicy października i listopada czułam po każdym spotkaniu, że ja już to wiem, że ja wiem co robię i co jest dobre dla mnie. I tak w dniu swoich 26 urodzin weszłam do mojej Pani psycholog, podsumowałam wszystko i poczułam, że jestem gotowa. Być może kiedyś jeszcze tam wrócę na chwilę, w sytuacjach granicznych. Aczkolwiek swój cel osiągnęłam.

https://www.instagram.com/p/B5-48iHJv7D/?utm_source=ig_web_copy_link

Plus kasycznie

Oczywiście nie mogło w tym roku zabraknąć klasycznych elementów, w skład których wchodzi jedna drama, dwa krytyczne ataki migreny, jakaś podróż czyli Turcja. Na pewno, pomimo spokoju, ten rok nauczył mnie tego, by nie rezygnować ze swoich oczekiwań wobec życia i ludzi. Bo potem będzie boleć.

2020.

A jaki będzie 2020? Tego nie wiem, ale mam na niego kilka pomysłów. Na pewno dość tego spokoju – trzeba trochę dodać szaleństwa, dlatego zaczynam odwiedzeniem dwóch krajów w styczniu. Klasyczna Anglia i nowa Francja, na wiosnę planujemy kurs motocyklowy (w co dalej lekko nie wierzę), a na październik marzy mi się jakiś dalszy, lepszy trip. No i w końcu zakup swojego, nowego autka. Miał być w 2019, ale wolę odłożyć więcej i kupić już coś na kilka lat 🙂

Tak wiec 2020… bądź dla nas wszystkim świetnym rokiem! Tego wam życzę 🙂