2020/2021

Mamy 3 stycznia, a ja dopiero teraz zabieram się za podsumowanie 2020 roku. Kiedy inni już realizują postanowienia noworoczne, ja z kubkiem kawy o poranku siadam dopiero do tego, by rozprawić się z mijającym rokiem.

Jak patrze na swój wpis o 2019/2020, to jestem nieco rozbawiona. Nie tym, że nie udało zrealizować się przez pandemię większości rzeczy, a tym, że chciałam by ten rok był szalony… 🙂 No to poniekąd był.

Pandemia 

O tym, że zmieniła naszą rzeczywistość napisano wiele. Jestem akurat wśród tych szczęśliwców, którzy utrzymali swoją pracę. Covid również dopadł mnie, wraz z rodzicami i bliskim otoczeniem, pod koniec października – przeszliśmy go dość dobrze. Także pod tym kątem narzekać absolutnie nie mam prawa. 

Coś, co zmieniło się mocno to zmiana priorytetów. Nagle nie można było lub dla bezpieczeństwa nie chciało się podróżować, a to był mój większy cel. Wyjścia na miasto i próbowanie nowego jedzenia również skróciliśmy do minimum. Zdecydowanie więcej natomiast spędzałam czasu na dworze i w naturze.

2020 – co się działo?

  • zmianę auta, a konkretnie zakup pierwszego, swojego, 
  • zmianę roweru, a że jest to moja nr 1 dyscyplina jakiegokolwiek sportu, to zmiana jest odczuwalna bardzo mocno,
  • wizytę w Anglii na początku stycznia,
  • dwa wyjazdy nad morze, w maju i lipcu,
  • dwa fajne wyjazdy do Warszawy, w dniu moich urodzin i we wrześniu,
  • przejście Covidu wraz z rodzicami, ale w łagodnej wersji, z czego ogromnie się cieszę,
  • zakochanie się w książkach Remigiusza Mroza xD,
  • bycie na Festiwalu w Opolu i występ PINu! Obawiam się, że to jednak jednorazowa historia bo zespół zamilkł, ale ogromnie się cieszę, że kupiłam bilet i w pierwszym rzędzie śpiewałam, jak za starych, dobrych czasów :),
  • rolki i próbę polubienia się z nimi, która skutkowała skręceniem kostki. Niemniej nie poddaje się i od wiosny próbuję jeszcze raz – jest to świetna aktywność, którą polubiłam,
  • utrzymanie pracy i nowe wyzwania w niej, pomimo pandemii,
  • dużo dobrego jedzenia, chociaż knajpy się pozamykały. To też zmiana, która ma początek w głowie, że dzięki pewnej znajomości zaczynam stawiać bardziej na to, by zjeść coś dużo lepszego, niż jakiś szit z sieciówki. Oczywiście się zdarzy dalej, ale wolę więcej wydać na coś, co będę pamiętać dłużej.
  • kilka wypadów w góry, co skutkowało otrzymaniem na urodziny od znajomych zestawu młodego taternika xD teraz zaopatrzona w sól fizjologiczną, koc termiczny i zestaw sztućców przenośnych mogę podbijać coraz to wyższe szczyty! xD
  • dwie wspaniałe, inspirujące znajomości, 
  • utwierdzeniem się w przekonaniu, że muszę stawiać na to, czego ja chcę i nie zgadzać się na półśrodki, które w ogóle nie dawały spełnienia czy szczęścia, a jedynie niepewność,
  • i wiele, wiele innych 🙂

2021 – plany i cele

Na 2021 patrzę z dystansem, ale mam na niego wstępny plan. W 2020 miały być to podróże, a finalnie plan ten zmienił się na poprawę swojego codziennego życia – zmiana auta, roweru i wielu innych, mniejszych rzeczy. I tak też podchodzę do tematu w 2021 roku. 

Koniec 2020 roku zmienił moje podejście w jednej, fundamentalnej kwestii – pora zainteresować się tematem zakupu swojego mieszkania. A zawsze byłam przeciwniczką tego pomysłu i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Po kilku rozmowach z ludźmi, którzy mają doświadczenie większe ode mnie, po spędzeniu Świąt na czytaniu o nieruchomościach… temat ten wysuwa się na prowadzenie w kwestii celi. 

Jest jeszcze wiele innych, mniejszych ale o nich wolę nie wspominać. Zawsze się tym dzieliłam, dlatego w tym roku zrobię odstępstwo 🙂

A Wy jakie macie plany i cele?