3 lekcje z filmu „Jak dogonić szczęście”

Jak dogonić szczęście

Szczęście – jakże to abstrakcyjne pojęcie. Jedni potrafią je znaleźć, inni szukają całe życie. Są i tacy, którzy w ogóle się nad nim nie zastanawiają. Bohater filmu „Jak dogonić szczęście” nie zwracał na nie większej uwagi, aż do pewnego momentu…

Czym jest dla Ciebie szczęście – zastanawiałaś się nad tym kiedyś? Bądź zastanawiałeś? Dla każdego z nas oznacza to co innego. Być może dla Ciebie jest ono stabilizacją i bezpieczeństwem, a może wolnością i swobodą? Niezależnie czy czujesz się obecnie szczęśliwy, bądź nie – masz jakąś swoją, indywidualną definicję. Bohater filmu „Jak dogonić szczęście” również miał. Tylko, że on się pomylił – czy Ty również się mylisz?

Dla niego przez dużą część życia szczęściem było to, co społecznie jest uważane za „szczęście” – stabilizacja. Dobra praca, przewidywalny rozkład dni, ładne mieszkanie i przepiękna, dobra kobieta (no ok, to ostatnie to się zgodzę :D). Jednak w pewnym momencie coś, gdzieś przestało grać. Bo przecież wiadomo, że najlepiej tam, gdzie nas nie ma, czyż nie? I tym sposobem Hector – główny bohater filmu, wyrusza w podróż życia. Odkrywa bardzo wiele rzeczy i nie chodzi tutaj o miejsca, kultury. Odkrywa bardzo wiele rzeczy w sobie. Poznaje pewne prawdy, które mnie zauroczyły i którymi chce się dziś z Tobą podzielić. Nie zdradzam wszystkiego, także film też możesz śmiało zobaczyć 🙂

Unikanie nieszczęścia to nie jest droga do szczęścia

Bardzo często, naprawdę bardzo bardzo często skupiamy się na tym, by czegoś uniknąć. Tym samym nasz cel ucieka. Trochę jest tak ze szczęściem. Na pytanie czym jest szczęście, czasem słyszę odpowiedź, czym ono nie jest. „Jestem szczęśliwy, gdy nie spotykają mnie nieszczęścia” – tylko, czy aby to nie ucieczka? W ten sposób człowiek wegetuje, a nie – żyje.

Masz to, na czym skupiasz swoją uwagę. Osiągasz tyle, ile w coś energii wkładasz. Dlatego skupiając się na tym, by nie być nieszczęśliwym, naturalnie nie jest się szczęśliwym. Wiem, brzmi to pogmatwanie – ale pomyśl, czy nie ma w tym choć odrobiny prawdy? Przykładem mogą być tutaj relacje międzyludzkie. To ludzie w dużej mierze dają nam szczęście: przyjaciele, rodzina, partner. Tylko, że w tych relacjach bardzo często zgadzamy się na nieciekawe rzeczy. Partner zdradza, partnerka okłamuje, przyjaciółka to w sumie osoba wysysająca energię… ale lepsze to niż samotność (nieszczęście). Ale czy to jest szczęście – być w relacji, w której sporo rzeczy nie gra? No też nie. I tak unikamy nieszczęścia, jednocześnie omijając prawdziwe szczęście. A można inaczej.

Tyle przeżyłeś, więc czemu jesteś szczęśliwy? Bo tyle doświadczyłem.”

Jak dla mnie to najlepszy cytat z tego filmu. Te postawę najlepiej obrazuje dla mnie jedna, z kobiet w internecie – Dagmara Skalska. W jednych Polecajkach podlinkowałam jej rozmowę z Łukaszem Jakóbiakiem. Szczerze polecam! Niemniej życie według zasady, że im więcej doświadczyłeś, tym jesteś bardziej szczęśliwy/wdzięczny to ogromne wyzwanie. Najczęściej, gdy dzieje się coś złego, to obarczamy winą siebie, świat, los albo ludzi. Problem obarczania winą innych czy siebie, to osobny temat. Tutaj liczy się to, że nie potrafimy akceptować tego, co nam się przydarza.

Nauczenie się tego, by akceptować rzeczywistość, to jedna z piękniejszy rzeczy. To nie sprawia, że życie staje się łatwiejsze. Ale jak akceptujesz rzeczy, na które realnie nie masz wpływu, to świat daje Ci więcej możliwości. Cierpienie, energię negatywną, która Cię spotkała możesz łatwiej przekuć w coś dobrego. Przykład – Filip Chajzer. Nie twierdzę, że jest on szczęśliwy – zaznaczam. Nie wiem nic o jego stanie emocjonalnym i nie wypowiadam się na ten temat. Niemniej to, co ten człowiek robi, w jaki sposób daje siebie, pomimo ogromnego nieszczęścia. Naprawdę życzę każdemu, by umiał żyć w taki sposób jak on, czy wyżej wspomniana Dagmara Skalska. To są przykłady osób, które pomimo niewyobrażalnie ogromnych tragedii żyją dalej – dając jeszcze więcej siebie.

Szczęście to umiejętność świętowania, czyli jak dogonić szczęście

Na koniec mały podpunkt, o którym na długie miesiące sama zapomniałam. Urodziny, Święta, rocznice – te wszystkie okazje to moment, w którym możemy okazać innym, że są dla nas ważni. Również my sami możemy się wówczas poczuć dla innych ważni. I już w głowie słyszę głosy, że na co dzień powinniśmy sobie to okazywać. Jak najbardziej tak – ale ilu z nas tak naprawdę to stosuje? Myślę, że nie wielka część.

Świętowanie to też celebracja sukcesów, powodzeń. Czy jest coś złego w tym, by nawet z małej okazji zrobić wielkie święto? Wydaje mi się, że nie, ponieważ to dzięki takim wyjątkowym chwilom nasze życie nabiera kolorów 🙂

To tylko trzy lekcje, które wyciągnęłam z filmu. Jednak w samym filmie jest ich dużo, dużo więcej.

Dawajcie znać w komentarzach, jak Wam się podobał film! 🙂