5 rzeczy, których nie wiesz o rynku muzycznym.

1

Zadajesz sobie pytanie, jak to się dzieje, że utwór staje się hitem? Dlaczego wiele piosenek jest do siebie podobnych? – po roku pracy w wytwórni płytowej odkryłam kilka ciekawostek, o których dziś chcę Wam opowiedzieć. Zapraszam do czytania!

Muzykę słyszymy praktyczne wszędzie: w taksówce, w centrum handlowym, spożywczaku za rogiem czy w pracy. Przy muzyce przeżywamy własne emocje. Jej zaletą jest to, że posiada tak wiele twarzy, które nazywamy gatunkami. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie. Niemniej sama muzyka to też biznes… bardzo poważny. To plany marketingowe skrupulatnie realizowane, to masa osób i specjalistów od promocji i wizerunku. Jest to jedna strona muzyki.

Po odjęciu znaczenia „biznesowego” muzyki pozostają piękne dźwięki, koncerty, jam session (które szczerze kocham i polecam) oraz wszystkie chwile, gdy muzyka porusza. Niemniej dziś pokazać Wam chcę te biznesową stronę. Oto pięć spostrzeżeń, wniosków, prawd czy stanów, które obecnie goszczą w świecie muzyki.”Writting Camp” – zjazd producentów/twórców.

1. Writting Camp.

Wiecie jak powstają największe hity? Spotyka się grupa producentów, twórców, artystów, którzy spędzają kilka dni pisząc hity. Nie dla konkretnego artysty – piszą tak o, na zapas. Potem takie piosenki są przechowywane i używane, gdy wpasują się do stylu jakiegoś artysty. Jest to bardzo ciekawa opcja dla osób, które zaczynają przygodę z muzyką i nie mają całego materiału na płytę. Mogą skorzystać z takich gotowych piosenek, które stworzyły osoby znające się na tym. Często te piosenki też są oryginalne. Pomieszanie kilku talentów potrafi dać fajny efekt.

2. Fanclub.

Fani – to dla nich powstają ostatecznie wszystkie płyty, piosenki. To dla nich się tworzy, pracuje, nagrywa i pisze. Oni decydują o sukcesie, bądź porażce. Jeśli są – mamy sukces, jeśli nie to porażka. Fani jako społeczność często nie zdają sobie sprawy z tego, jaką siłę mają. Przykład: jak nie chcą piosenki Twojego ulubionego zespołu grać w znanej stacji radiowej… zapchajcie skrzynkę mailową, fanpage takiej stacji z pytaniami i żądaniami. Kilka dni i usłyszysz tam kawałek kapeli:) Fani to też wyznacznik sukcesu. W dobie sezonowości artystów, to Wy właśnie decydujecie o tym, czego wymagacie i kogo kolokwialnie „kupujecie”.

2

3. Kontrakt z wytwórnią = sukces zagwarantowany.

Jeden z większych mitów. Niestety wielu początkującym wydaje się, że jak podpisują kontrakt płytowy, to już połowa pracy za nimi. Prawda jest zupełnie inna. Przede wszystkim wszystko zależy z jaką wytwórnią się podpisuje artysta. Mamy wytwórnie duże, małe i te „wyspecjalizowane”. Warner, Sony, Universal – duże, Kayax – dość wyspecjalizowana i cała reszta. Nawet te ogromne wytwórnie nie zrobią z człowieka gwiazdy, jeśli on nie włoży swojej pracy w to, nie będzie autentyczny. I oczywiście jeśli nie zdobędzie fanów, którzy pójdą za nim. Wytwórnia często daje możliwości, narzędzia i pomaga. Ale nie zrobi gwiazdy z każdego – wybacz.

4. W stacjach radiowych rządzi redaktor muzyczny.

To on decyduje, czy coś wejdzie czy nie. Zauważyliście, że nawet pośród znanych zespołów istnieje coś takiego jak wersja radiowa utworu? Artyści na nowo aranżują swoje piosenki, by móc wejść do największych stacji radiowych. Jak utwór jest za długi, to redaktor muzyczny go nie puści – takie zasady.

5. Miliony monet muzyka!

Pieniądze – coś co nas Polaków zastanawia najbardziej. Czy muzycy zarabiają dużo? I tak i nie. Jednorazowo, średnio znany artysta może wyciągnąć kilka tysięcy. Ale co jeśli gra raz w miesiącu, a czasem i przez trzy nie ma żadnej sztuki („sztuka” to w branży muzycznej koncert/występ)? Oczywiście gwiazdy grające kilkadziesiąt koncertów rocznie nie narzekają. Niemniej według zasady Pareta, 95% rynku zajmuje 5% artystów. Liczę tutaj każde media, każdy festiwal i wszystkie zespoły, na tle kraju. Na dniach miast z reguły grają podobne, sprawdzone składy. A co z kapelami garażowymi? Oni co najwyżej mogą liczyć na support na dniach miastach, za koszt zwrotu dojazdu. A w poniedziałek i tak każdy idzie na 8 do pracy. Nawet muzycy.

Ot taka prawda.