„Ania”, czyli biografia Anny Przybylskiej

Pamiętam ją ze Złotopolskich, jako Marylkę. Kiedyś w domu oglądałam z mamą ten serial, jednak po pewnym czasie przestałam. Chyba w momencie, gdy Andrzej Piaseczny przestał być moim idolem. A Ania Przybylska? Zawsze była dla mnie tą ze Złotopolskich. A szkoda…

Biografię Ani Przybylskiej pochłonęłam w dwa wieczory. Jedna, z lepszych biografii jakie ostatnio czytałam. Nie tylko ze względu na historię samej Ani, ale i sposób, w jaki została ujęta. Nie ma tam sentymentalnych scen z życia rodzinnego, nie ma pokazanego jej łóżka. Nie jest też tam pokazana jako ta biedna, która zachorowała. Jest tam ukazana osoba mająca mocny charakter, swoje priorytety. Za swoją najważniejszą rolę uważała bycie matką i kobietą swojego mężczyzny. Dopiero potem była aktorką.

W czasach, gdzie dominuje egoizm, taka postawa to ewenement. Szczególnie, gdy jesteś na świeczniku, gdy osiągasz sukcesy. Masz poświęcić się dla kogoś? W imię czego? A ona to zrobiła. Jej partner dostał kontrakt w Turcji (piłkarski) – ona poleciała za nim, mimo, że właśnie zaczynała mieć dobrą pozycję. Doradcy radzili postawienie na karierę – ona wybrała rodzinę. Karierę i tak robiła, godziła to z byciem mamą dla trójki dzieci. Zawsze przekłada rodzinę ponad wszystko.

A kariera? Tutaj również można się od niej uczyć… pokory. Uczyła się aktorstwa od ludzi, z którymi pracowała. Miała spory kompleks tego, że nie ma dyplomu. Niepotrzebnie, ponieważ była dobra w tym, co robi. Jednak ten kompleks, że jest amatorką, jej pokora miały swoje plusy. I teraz mała anegdota: przypomina mi się scena z finału jakiegoś  programu dla fryzjerów, gdzie o główną nagrodę walczyły trzy osoby. Zawalczył też czwarty uczestnik, który wypadł z programu – nie mógł brać udziału w finale. Jednak wtargnął na finał i pokazał wymagane fryzury finałowe. Oskarżył jurorów (w tym jednego, z najlepszych fryzjerów w Polsce) o to, że nie ocenili go dobrze. Kierował się zasadą „jak nie drzwiami, to oknem”. Niestety chyba zbyt dosłownie kierował się tą zasadą, jednocześnie nie będą pokornym. Nie przyjmował krytyki, tego, że ma wiele do nauczenia. Był przekonany, że ma talent. Gdy specjaliści Ci mówią, że jednak masz nad czym pracować – pracuj. Tutaj tej pokory nie było, ale taką pokorę miała Przybylska do swojego talentu i całego aktorstwa.

Ta biografia to historia kobiety, która miała za mało czasu, jednak jak to stwierdziłam do osoby, która też czytała tę książkę: przeżyła życie, którego nie powstydziłaby się kobieta mająca 80 lat. Żyła pełnią życia, po swojemu. Czytając tę biografię można w pełni zrozumieć znaczenie tych słów. Dużo mówi się o tym, że nie warto odkładać życia na później, że warto żyć według swoich zasad. Przyznam sama, że zawsze uważałam, iż mam czas, że coś zrobię za chwilę, coś osiągnę za moment. I z tym przekonaniem żyje wiele osób! A co, jeśli tego czasu nie mamy?