Czego warto uczyć się od dzieci?

dziecko

To było kilkanaście lat temu… zabierałam swojego ulubionego pluszaka, który był małym, brązowy misiem. Pod pachą miałam jeszcze ukochanego jaśka, bez którego nie potrafiłam spać. Zawsze też zabierałam czerwony ręcznik. Taki zwykły, do rąk. To był mój niezawodny zestaw do spania. Wzięłam to i wyjechałam na wakacje z rodzicami. Tak standardowo – na wieś…

W ten sposób pamiętam swoje dzieciństwo. A Ty swoje jak wspominasz? Może w ten piękny dzień, jakim jest Dzień Dziecka, przypomnij sobie o swoim pluszaku, ulubionej grze czy koledze z podwórka. Jednak poza tym przypomnij sobie coś jeszcze – za co kochałeś bycie dzieckiem? Niestety nie wszyscy chcą wrócić do „bycia dzieckiem”. Dzieciństwo nie każdy ma kolorowe, wspaniałe. Ale nawet jeśli, to w dorosłym życiu wiele z tego można nadrobić. Bo dzieckiem można być zawsze!

A czego możemy uczyć się od dzieci?
  • Spontaniczność – dzieci są nieprzewidywalne, nie mają określonego planu, kalendarza i rozpisanych list „to do”. Ty też nie mniej wszystkiego zapisanego w kalendarz. Jak widzę, że poleca się wpisywanie w kalendarz „czasu dla siebie”, to oczy mi wychodzą. Naprawdę, ktoś to praktykuje? Czytanie książki trzeba planować? Wpisz wizytę w SPA na weekend, ale nie wieczór z chłopakiem czy pół godziny książki… dla własnego zdrowia psychicznego.

  • Radość z byle czego – gdy byłam w weekend na konferencji blogerów w Poznaniu, wracałam uberem późną nocą, miły Pan kierowca dał mi cukierka. Wiem, że to był trik, bym wystawiła większa ocenę mu, ale gest miły. Cieszyłam się z niego kilkanaście minut! Od tak! Ty też możesz, nawet znalezionym groszem na ulicy. 🙂

  • Otwartość – z tym wiele osób ma problem. Rodzice nawet nasze pokolenie lat 90 przestrzegało, by nie rozmawiać z obcymi. Czy to dobre? Nie wiem, jednak to faktycznie pokutuje tym, że część osób jest zamknięta. Ma problem rozmawiać z kimś nowym, a tymczasem dzieci są takie otwarte, chętnie do rozmów! Dziecko to też klucz często do ludzkich serc, właśnie przez otwartość. Może następnym razem my też bądźmy otwarci?:)

  • Uśmiech – dlaczego tak mało się uśmiechu na ludzkich twarzach? Jak nie masz dziecka, który jest Twoim kluczem do ludzkich serc, to chociaż uśmiech na twarzy pokaż! 🙂

Dzieciaczki posiadają wiele cech, które powinniśmy od nich przejąć, uczyć się.

Ja Tobie życzę tego, byś na dobry początek wyrobiła lub wyrobił w sobie chociaż te cztery:)

  • Zgadzam się w 100%, sama staram się pielęgnować w sobie dziecko. Zresztą w robieniu głupich i spontanicznych rzeczy jestem mistrzynią :P. Szkoda, że potem wszyscy się ze mnie śmieją.

    • Głupie i spontaniczne rzeczy przecież są fajne! 😀 Jest co wspominać, a nie kolejny odcinek serialu – no chyba, że to Ranczo <3

  • Hej 🙂 Z ciekawością zajrzałam do Twojego wpisu, bo podobny zestaw rzeczy, których możemy uczyć się od dzieci, pojawił się i u mnie na blogu. Według mnie tych cech jest o wieeele więcej, dzieci są mistrzami w wielu dziedzinach. Nie zgadzam się tylko z punktem czwartym w Twoim wpisie – rzeczywiście, szczęśliwe dzieci dużo się uśmiechają, ale uśmiech to wynik ich podejścia do życia, naturalnych przekonań. Dlatego powiedziałabym, że musimy uczyć się od nich tego, co sprawia, że ten uśmiech na twarzy naturalnie jest, a nie samego uśmiechania się. 🙂