Dlaczego warto akceptować siebie?

Varius Manx ma taką fajną piosenkę, którą chyba każdy zna… „Pocałuj noc”. Przesłaniem tego utworu jest jedno – uwolnij się od tego, co Cię ogranicza, zapomnij się… i tańcz. Każdy z nas przeżył nie jedną imprezę, nie jedno spotkanie ze znajomymi czy nawet obcymi. Kiedy „zapominamy się i tańczymy”? Po alkoholu. Bo na trzeźwo sami przed sobą się wstydzimy… ale w sumie…. po co i dlaczego?

Byłam po tamtej stronie, czasem nawet jestem. Tam, gdzie wstydzisz się coś powiedzieć lub zwrócić uwagę komuś. Tam, gdzie nie walczysz o swoje. Tam gdzie nie będziesz tańczyć na weselu, bo nie potrafisz… chociaż wujek po mocnym 0,7 już wywija na parkiecie. Byłam tam, gdzie nie wyjdę na scenę śpiewać, bo „siara”. Byłam, Ty być może dalej jesteś. A szkoda, bo tam, po stronie akceptacji jest dużo, dużo lepiej.

Bo co inni powiedzą…

Najbardziej powszechny powód, dla którego czegoś nie robimy – bo co inni powiedzą. To przykre, jak bardzo pozwalamy innym decydować o naszym życiu. Nawet o tym, czy robimy coś błahego. Nie tańczymy na imprezach, ponieważ inni patrzą. Na randce nie zjemy tego, co lubimy, bo On sobie coś pomyśli. Mnożyć przykładów nie trzeba. Wystarczy zastanowić się, jak bardzo ograniczają nas stereotypy i lęk przed tym, co inni powiedzą.

Akceptacja siebie to wolność

Chyba największe moje osobiste odkrycie w tym roku. Akceptacja siebie to wolność… polegająca na tym, że robisz, co chcesz i jesteś, kim chcesz. Często jest to bycie sobą „pomimo” tego, co inni pomyślą, pomimo tego jakie są obowiązujące standardy. Warto je w sobie przełamywać i poszerzać swoją akceptacje, ponieważ wtedy czujemy się sami ze sobą jeszcze lepiej.

Tak całkiem szczerze, kiedy ostatnio pobyłeś sam ze sobą? Bez włączonego laptopa, patrzenia w komórkę czy zajmowania się problemami innych? Warto czasem tak zwyczajnie, samemu ze sobą posiedzieć i o sobie pomyśleć. To zbliża do akceptacji własnej osoby.

A dlaczego warto?

Droga do akceptacji siebie bywa długa. Każdy startuje z innego punktu i z innym bagażem. Jedni mają łatwiej, inni trudniej. Dzieciństwo, doświadczenia, spotkani ludzie na drodze czy cechy charakteru determinują to, z którego punktu startujesz. Niezależnie, czy masz łatwie,j czy trudniej, czy Twoja droga będzie krótka czy długa… warto. Nawet jeśli nie dojdziesz do końca, to kilka kroków do przodu na tej drodze, będzie postępem. Bo akceptując siebie… żyje się łatwiej. Nie chodzi o tłumaczenie każdej głupoty, chodzi o akceptację tego, czego zmienić nie można lub jest bardzo trudno. Negatywne rzeczy, można postrzegać pozytywnie. Samo to powoduje, że życie jest lepsze.

Akceptując siebie, dajemy też sobie energię, a nie ją zabieramy. Roztaczamy pozytywne emocje i przyciągamy pozytywnych ludzi. Do tego zdobywamy nowe doświadczenia, ponieważ się nie boimy opinii innych. Na początek świetnym testem tego jest pójście do kina czy teatru samotnie. Wiele osób ma z tym problem! Co innego, jeśli nie lubią. Ale spora część zwyczajnie obawia się wzroku innych osób. A inni czują się dziwnie we własnym towarzystwie. Dlaczego? Bo w moim odczuciu nie akceptują siebie. A samotne wakacje? Równie coś nie do pomyślenia.

Droga do akceptacji własnej osoby nie jest łatwa, bo trzeba też być ze sobą piekielnie szczerym. Trzeba przyznać się przed samym sobą do słabości i porażek. Ale jest to oczyszczające. Warto akceptować siebie z jeszcze jednego, najistotniejszego powodu. Jesteś jedyną osobą, z którą spędzisz całe SWOJE życie. Każdą jego sekundę. Bo chyba nie chcesz żyć z kimś, kogo nie akceptujesz? Akceptujesz swoich rodziców lub partnera? Zaakceptuj też siebie.