Ile razy można zaczynać od nowa? No dużo!

Przy okazji nowej cyferki w kalendarzu, część osób robi sobie postanowienia noworoczne. Inni cóż – decydują się, że od teraz ich życie się zmieni, że zaczną od nowa. Tylko ile razy można zaczynać? Przyznam się szczerze, że dużo. I dodatkowo można mieć z tego dużo satysfakcji.

Jest taki blog – Tekstualna. Jego druga część brzmi, że to blog o zaczynaniu od nowa. Kiedy weszłam tam pierwszy raz, kiedy przeczytałam pierwsze posty, a było to kilka lat temu, zastanawiałam się, ile razy można zaczynać od nowa? Przecież (prawie) każdy dąży do stabilizacji, do tego, by jego życie szło w linearnym wymiarze. Zaczynanie od nowa to swego rodzaju cięcie tej linearności. Czasem życie przecina te linearność życia, a czasem człowiek. Ale takie ciągłe cięcia bywają męczące i co gorsza – przygnębiające.

Zaczynanie może być fajne…

Przyznam się szczerze, że przez ostatnie dwa lata „zaczynałam od nowa” jakieś pięć razy. Całkiem sporo. Każdy etap kończyłam z bagażem doświadczeń, z nową wiedzą, dzięki której nowe rozpoczęcie było łatwiejsze. Zaczynanie od nowa to też swego rodzaju oczyszczenie. Po trudnych doświadczeniach, czasem traumatycznych, z psychologicznego punktu widzenia dobrze jest zamknąć metaforycznie stary etap, wyciągnąć z niego co trzeba i zacząć na nowo. Dlatego uważam, że można zaczynać nawet milion razy – jeśli jest to potrzebne, wskazane i oczyszczające to dlaczego nie. Zmianą może być rzucenie pracy (po raz kolejny heh), wyprowadzka, a czasem przemeblowanie pokoju (tak, całkiem poważnie mówię :D). Jak czujesz potrzebę, że chcesz na nowo, inaczej – rób! Inaczej będziesz żałować. Bo kiedy, jak nie teraz. Życie na nas nie zaczeka.

ale bywa też trudne

W moim otoczeniu sporo osób nagle zmienia pracę. Ja też jestem w tym gronie. Podczas Sylwestra okazało się, że na 5 osób tylko jedna nie zmienia aktualnie pracy. To dało mi do myślenia, że żyjemy w czasach ciągłej zmiany. A ta cóż – może męczyć, bo zabiera jednocześnie poczucie bezpieczeństwa, którego większość z nas potrzebuje. Tylko tutaj kluczowa jest odpowiedź na pytanie, co wolimy. Życie w prowizorce, czy zaryzykowanie i być może zyskanie czegoś, co może być lepsze? Jak to mawiam – prowizorka to coś najtrwalszego. Bo działa, sprawdza się – nieważne jak, działa. Ale czy w życiu chodzi o to, by działało, czy by było dobrze i na naszych zasadach? Pozostawiam to pytanie otwartym.

Dorosłość nie jest sprawiedliwa. Dla mnie, dla Ciebie. Część z moich rówieśników ma już rodziny i dzieci, część jeździ po świecie, inni stawiają na kariery. Część dalej szuka swojej drogi. Niezależnie od momentu życia, w którym jest każdy z nas, ważne w moim odczuciu jest to, by żyć w zgodzie ze sobą. By stawiać granice tam, gdzie się tego wymaga. By zaczynać od nowa tyle razy, ile potrzeba serca każe.

I tego Wam życzę w tym 2019 🙂

Byście robili to, co jest dla Was dobre.