Jak zmienić pracę w pandemii?

Koronawirus rozgościł się na dobre. Niemniej życie płynie dalej, a my im dłużej pandemia trwa, tym coraz bardziej oswajamy się i przyzwyczajamy do tego, jak ta rzeczywistość wygląda. Podróżowanie się zmieniło, robienie zakupów się zmieniło… ale czy zmiana pracy również?

Jednoznaczna odpowiedź brzmi, że tak. Aczkolwiek czy jest się czego bać? W moim odczuciu nie do końca. Sytuacja na rynku pracy zmienia się cały czas. Każdy miesiąc wygląda inaczej, a sam rynek pracy obecnie definiują obostrzenia oraz sama pandemia. Ona, w mojej opinii, udowodniła nam i pokazała, że obecnie rynek pracy jest bardzo elastyczny. Sam pracownik natomiast musi być otwarty na zmiany oraz poszerzanie swoich kompetencji. 

Oferty pracy w pandemii

Gdy kilka miesięcy temu szukałam pracy, miałam jasno sprecyzowane oczekiwania. Wiedziałam czym chcę się zajmować. Byłam dość wybredna w tym, czego chce. Obawiałam się, że mogę nie znaleźć tego, czego w tamtym okresie chciałam… w końcu pandemia. Mimo wszystko postawienie jasnych oczekiwań samej sobie, uświadomienie sobie, czego się chce pomogło. Od razu odrzucałam, a nawet nie zwracałam uwagi, na oferty, które może i były w jakiś sposób dla mnie, bo mogłabym robić różne rzeczy… ale wiedziałam, że nie tego chce.

Różnica polega na tym, czy potrzebujesz pracy na już, czy chcesz ją zmienić. Jeśli to pierwsze, wówczas wybrzydzanie raczej nie wchodzi w grę. A mimo to, wchodząc obecnie na przykładowego OLX widzę całkiem sporą ilość ofert pracy w moim regionie. Także to nie jest tak, że nie ma, że się nie da. Jest, ale inna niż ta pod Twoje kompetencje i ambicje. Warto je może nieco zmienić, rozwinąć i spojrzeć szerzej, jeśli szukasz pracy na “już”. 

Szukanie konkretnej pracy

Ja swoje poszukiwania pracy, gdy już podjęłam decyzję dość spontaniczną, że swoją poprzednią chce zmienić, zaczęłam od OLX. Tam też znalazłam to, czego w tamtym momencie szukałam. Wiedziałam czym chcę się zajmować, czyli dalej pracować w sklepie internetowym. Wiedziałam ile chce zarabiać, wiedziałam jakie wartości chce, by nowe miejsce pracy reprezentowało. Z tą listą zaczęłam szukać. A same poszukiwania trwały dosłownie kilka dni. Wysłałam kilka CV, odebrałam kilka telefonów i byłam na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych. Druga okazała się strzałem w dziesiątkę. 

Jasne oczekiwania pomogły mi nie tylko w tym, że wysłałam swoje CV w miejsca, w których naprawdę chciałam pracować. Zarówno na pierwszej, jak i na drugiej rozmowie kwalifikacyjnej było flow. Ja wiedziałam po co tam jestem i co mogę zaoferować. Druga strona wiedziała czego oczekuje i czego potrzebuje. Za drugim razem za klikało. I tak od blisko pięciu miesięcy codziennie dojeżdżam spory kawałek do pracy, ostatnimi tygodniami siedząc w busie o 5:55… ale wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji tego roku. 

Szukanie wymówek

Rozmawiając ze znajomymi, którzy mają innych znajomych, a Ci jeszcze dalszych… ze zdumieniem słucham, jak wiele osób ma problem ze znalezieniem pracy. Oczywiście nie zamierzam nikogo przekonywać, że jest łatwo. Bo nie jest, bo świat się zmienił… ale jeśli używasz pandemii jako wymówki, że się nie da zmienić pracy, że nie ma w ogóle pracy… to nie. Tak to nie działa. Świat mimo tego, co się dzieje, idzie dalej. W innej formie, koślawej, kulawej i niewygodnej ale idzie. A naszym zadaniem jest się w tym odnaleźć. 

Kiedyś usłyszałam pewną rzecz, która teraz sprawdza się idealnie – to w kryzysie jest największy wzrost. Największe zmiany. Niekoniecznie tylko te złe. Moje życie zawodowe paradoksalnie wcale nie poszło w gorszą stronę (chociaż wiem, że wiele osób straciło pracę i nie chcę tutaj kreować narracji, że jest idealnie, bo w wielu branżach jest gówno), a w zdecydowanie lepszą. I zarobkowo, i rozwojowo. Czy mój przypadek jest odosobniony? NIE. Bo wierzę, że możemy więcej niż nam się wydaje. Możemy usiąść z kartką papieru i rozpisać to wszystko. Ja tak zrobiłam. Dokładnie pamiętam ten dzień, gdy siedząc w swojej poprzedniej pracy, rozmawiając z jedną, z bliższych mi osób wówczas… napisałam kilka słów… że to już. Że koniec, że przelało się wszystko co mogło i pora na zmiany. Wróciłam do domu i to rozpisałam. A potem zaczęłam działać, by chwilę później, czyli (nie wiem kiedy to minęło) pięć miesięcy później, siedzieć w zaciszu swojego domu…. będąc spokojną i spełnioną osobą w pracy… pomimo pandemii… wierzyć, że możemy. Nie mam odwagi jeszcze myśleć, że możemy wszystko – ale możemy ogromnie dużo. Tylko w to uwierzymy – i działajmy 🙂