Kilka słów o… wybaczeniu.

 

Wybaczenie – jedna z trudniejszych rzeczy w życiu człowieka. Akt, do którego tak naprawdę zdolni są nieliczni. Wybaczyć komuś coś, wybaczyć sobie nie jest łatwo. Przepełniają nas różne emocje: żal, złość, poczucie krzywdy czy cierpienie. Często wydaje nam się, że już wybaczyliśmy, że to już… ale kryzysowe sytuacje pokazują, że jednak się mylimy… Jak zatem podejść do tematu wybaczania?

Na początku zacznę od tego, dlaczego powstał ten tekst. Ostatnio wiele osób w moim otoczeniu ma co „wybaczać” innym. Sama mierzyłam się z tym tematem jakiś czas temu i mam go za sobą. Psychologia wybaczania jest fascynującym zjawiskiem i ma wielką moc. Nie tylko dla osoby, której wybaczamy, ale także dla nas samych. Dlaczego? Bo tak naprawdę wybaczenie to odpuszczenie sobie i drugiej osobie. To jakby ktoś z serca lub głowy ściągnął Ci wielki kamień. Oczyszczające doświadczenie, które musi być przepełnione empatią.

By wybaczyć…

Nie ma wybaczenia bez empatii i zrozumienia drugiego człowieka. Zrozumienia, chociaż w jakimś stopniu. Bez poznania motywów, bez wysłuchania. Gdy nie zrozumiesz drugiej strony, nie wybaczysz. Możesz próbować zapomnieć, możesz starać się wymazać dane słowa czy sytuacje z pamięci, ale one wrócą. Gdy emocje znów będą brały górę, to automatycznie włączy się wypominanie i powróci ból.

Każdy z nas coś, kiedyś komuś wybaczył. A to rodzice powiedzieli kilka słów za dużo, a to ukochana osoba obiecała coś i niedotrzymała słowa. Sytuacji związanych z wybaczeniem jest tyle, co ludzi na świecie. Co ważne – każdy ma też swój próg, swoją granicę. Są rzeczy, których nie będziemy potrafili wybaczyć my, ale inni już tak. Dla jednych będzie to zdrada, dla innych złamana obietnica. Niezależnie od kalibru, z jakim musimy się zmierzyć… wybaczenie to akt bardzo trudny.

Jak wybaczyć?

Ktoś Cię zranił, skrzywdził. Zabolało i boli. Miotają Tobą przeróżne emocje. Momentami te najcięższe i najgorsze. Ile można tak żyć? Chcesz pozbyć się tego bólu. Pozostają dwa wyjścia – w każdej sytuacji – albo wybaczyć, albo zakończyć relację z takim człowiekiem. Żyć z kimś, mieć kontakt, do kogo ma się autentyczny żal? Nie polecam, to bardzo wyniszcza. W końcu i tak ktoś odpuści sobie taką relację. Żaden człowiek na świecie nie chce utrzymywać relacji negatywnych, pełnych żalu. I nie mówię tutaj jedynie o związkach, chociaż one są najbardziej obrazowe. Dotyczy to przyjaźni czy koleżeństwa również.

Przede wszystkim trzeba sobie jedno uświadomić – nie każdy jest gotowy wybaczyć. Niezależnie czy to będzie kłamstwo, zdrada czy złamana obietnica. Czasem ludzie potrafią wybaczyć najgorszą zdradę. Innych znów nie stać na to, by odpuścić małe kłamstwo. I należy to uszanować. Jeśli nie stać Cię na akt wybaczenia, nie zmuszaj się do tego. Bo złe emocje wrócą jak rzucony bumerang. Jeśli natomiast ktoś Tobie nie potrafi wybaczyć czegoś drobnego, również uszanuj. Bo wybaczenie ma bardzo wiele wspólnego z szacunkiem.

Szacunek a wybaczenie

Obserwując siebie i rzeczywistość doszłam do pewnego wniosku – łatwiej jest nam wybaczyć drugiej osobie, gdy ją szanujemy. Nie zawsze oczywiście, ale często. Łatwiej jest zdobyć się na akt wybaczenia, ponieważ wiemy, iż dana osoba jest tego warta. Szanujemy ją, w jakiś sposób cenimy. A że każdy jest z nas człowiekiem, tylko albo aż, to mamy prawo do błędu. Dlatego w moim odczuciu, jeśli szanujesz drugą osobę, która jednak Cię skrzywdziła… to i tak będzie Ci łatwiej jej wybaczyć.

Oczywiście do aktu wybaczenia nie zawsze jest potrzebny szacunek. Przykładem tego mogą być np. kobiety/mężczyźni, którzy spotkali się z przemocą domową. Celowo nie piszę, że tylko kobiety, bo mężczyźni również bywają ofiarami przemocy domowej. Takie osoby bardzo rzadko, ale jednak czasem… wybaczają swojemu oprawcy. Mimo iż nie szanują go i nigdy nie będą. Dlaczego zatem to robią? Dla siebie.

Wybaczyć dla siebie…

Wybaczając innym, dajesz sobie szansę na lepsze życie, na lepsze emocje. Dla mnie wybaczenie drugiej osobie to też taki akt samoozdrowienia. Przestajesz żyć z wyrzutami, z pretensjami, które od środka Cię zjadają. Pozbywasz się negatywnych emocji. Do tego pokazujesz sobie samemu lub samej, że się szanujesz. Tak po prostu. Tym samym zaoszczędzasz też swoją energię. Nie tracisz jej na pielęgnowanie bólu czy zawodu. Skupiasz się na pozytywach.

Jednak uwaga – nie chodzi o to, by wybaczać wszystko, każdemu. By dawać się ranić i rozdawać kolejne szanse ludziom na lewo i prawo. Wybaczenie dotyczy dwóch osób – jedna chce, by jej coś zostało wybaczone, druga chce wybaczyć (lub stara się to zrobić). Bardzo łatwo popaść w schemat, gdzie wybaczać będziemy za każdym razem, te same błędy. Będziemy dawać kolejne szanse, ale druga strona, zamiast zmienić coś, będzie dalej popełniać te same błędy i zadawać te same rany – bo wie, że wybaczymy. Oh ile takich przypadków jest! Za dużo.

Wybaczyć możemy tylko wtedy, gdy jesteśmy na to gotowi, gdy więcej w nas empatii niż żalu, gdy postaramy się zrozumieć drugą stronę. Nikt nigdy się to tego nie zmusi, do tego trzeba się przekonać. A czy zawsze warto? Na to pytanie sami sobie musicie odpowiedzieć. 🙂