Koronawirus – czego powinien nas nauczyć?

Na wielu blogach, stronach i mediach społecznościowych przewija się jeden temat – koronawirus. Ma skubany branie, nie powiem. Oby w wielu przypadkach tylko był na naszych “ustach”, nie w organizmach. Jedno jednak pozostaje pewne – zakręcił całym światem, gospodarką, społeczeństwami i jednostkami. Nie wiem jakie lekcje, jako społeczeństwo wyciągniemy… Mam jednak nadzieję, że jako jednostki wyciągniemy ich całkiem sporo.

W przeciągu tygodnia życie chyba każdego człowieka zmieniło się znacznie. Jadąc rano do pracy, widzę puste ulice. W sklepie, do którego czasem trzeba pójść, podobnie. Tylko instagram roi się od zdjęć z hasztagiem #zostańwdomu, co jest słusznym podejściem. Nagle znajdujemy czas na pieczenie chleba, trening w domu czy generalne porządki. Jednak trzeba pamiętać, że nie są to wakacje. Niektórzy też muszą i chcą pracować. Mam nadzieję, że za kilka tygodni wszystko się uspokoi, a my zapamiętamy, że…

Nie na wszystko mamy wpływ. 

Ten temat przewija się często w życiu każdego człowieka. Denerwujemy się na sytuacje i rzeczy, na które kompletnie nie mamy wpływu. Uświadomiłam to sobie, gdy w tej trudnej sytuacji wróciłam zmęczona i bardzo zła z pracy. Wszystko mnie przytłoczyło i jedyne co czułam to złość w środku… na szczęście rano dotarło do mnie, że przecież ja nie mam na to wpływu. Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, należy dawać z siebie to, co można i tyle. Co więcej możemy? Jeśli wieczorem możesz spojrzeć szczerze w lustro, możesz sobie powiedzieć, że zrobiłeś wszystko, co mogłeś w danej chwili to nie masz na co się denerwować. 

Na to nie ma gotowej recepty – do tego trzeba dojrzeć. Po prostu w głowie odpuścić. Nie chodzi o bycie wiecznym optymistą, bo mam świadomość tego, że czasem człowiek ma ochotę usiąść i tylko płakać. Ale nawet w takiej sytuacji można sobie ulżyć odpuszczając i rozumiejąc, że naprawdę nie mamy na wszystko wpływu. 

Zdrowie to podstawa.

Banalne jak płatki z mlekiem na śniadanie. Ale banały są najtrudniejsze do zapamiętania i stosowania. Od kilku lat borykam się z migrenami i dopiero teraz postanowiłam ponownie pójść do neurologa – coś zrobić z tematem ponownie, a nie egzystować i cierpieć co jakiś czas. Usiądź i zastanów się teraz – ile tematów zdrowotnych odkładasz? Po tym całym etapie wirusa zrób podstawowe badanie krwi, zacznij uprawiać jakikolwiek sport, dodaj warzywa do posiłków i może pomyśl o suplementacji. Ja kilka z tych kroków zrobiłam i nie żałuję. 

Oszczędności to spokój ducha.

W tym roku mam zaplanowany zakup samochodu. Nawet poczyniłam kroki w tym kierunku, jednak z uwagi na to, że gospodarka zatrzęsła się niezmiernie, a skutki tego wszystkiego będą długo odczuwalne… postanowiłam odłożyć ten plan. Co mi to daje? Oszczędności, które mam na czarną godzinę. Dziś, kiedy wielu boi się o swoją pracę ja wiem, że mogę spokojnie spać, a jedyne o co mogę się martwić to zdrowie swoje czy bliskich mi osób. Komfort psychiczny gwarantowany. 

Myślę, że każdy wyciągnie swoje lekcje z tej trudnej sytuacji. Mam też nadzieję, że chociaż w jakiejś części z nas, coś się zmieni. Jedno jest pewne – wszyscy stoimy na granicy, aczkolwiek nikt nie wie do końca, na granicy czego. Nie pozostaje nic innego jak często myć ręce, zdezynfekować je, izolować się od siebie możliwie jak najwięcej. I co najważniejsze – myśleć racjonalnie. Tylko zdrowe podejście nas uratuje i pomoże przetrwać. Tego Wam, jak i sobie życzę w tej trudnej chwili.