Krzysztof Zalewski „Złoto”

Co ma w sobie wytwórnia Kayax, że artyści, których wydaje są tak genialni? Jednym z nich jest Krzysztof Zalewski. Można go kojarzyć z Idola, zespołu Muchy i jeszcze kilku innych rzeczy… Ale chyba najlepiej będzie go kojarzyć z płytą „Złoto”.

Teledysk i piosenka „Miłości, miłości” jest fantastyczną zapowiedzią tej płyty, również ją otwiera. Teledysk niebanalny, nawiązujący do innego artysty. Metafora tego, jak nasze związki potrafi rozwalić codzienność. Dzięki tej piosence wiemy, czego spodziewać się po płycie, ponieważ utrzymana jest ona w podobnym klimacie, co sam singiel.

Moimi faworytem jest piosenka „Podróżnik”. Głównym powodem jest muzyka i to, że jest piosenka posiada tekst, którego nie potrafię zrozumieć. Dawno mnie tak tekst piosenki nie zaintrygował i nie dawał do zastanowienia. Inną piosenką, którą uwielbiam jest duet z Natalią Przybysz, w piosence „Jak dobrze”. Bardziej jest to recytowanie piosenki do muzyki elektronicznej, ale na koncertach musi brzmieć niesamowicie!

Jedyną rzeczą, do której mam zastrzeżenia, to to iż padło stwierdzenie, że jest to muzyka alternatywa dla mainstreamu. Na Boga, muzyka alternatywna z założenia nie może być mainstreamem. Ale o tym napisze kiedyś więcej. Niemniej – muzyka Zalewskiego nie nadaje się do ogólnego nurtu. Wystarczy puścić sobie taki duet z Przybysz, „Podróżnika”. To, że „Miłości, miłości” zadziałało, nie znaczy, że jest to muzyka dla mas. Nie jest. Czy nawet takie piosenki jak „Chłopiec” lub „Luka” mogą trafić do stacji radiowej? Tak, ale tylko do radiowej Trójki. A to chyba nie do końca mainstream.

Płyta w ogólnym kształcie jest zdecydowanie jedną z lepszych, wydanych w 2016, jakie miałam okazje poznać.
Co prawda nie wnosi ogromnych odkryć, ale daje coś czego brak – zastanowienie i świeżość. Szczególnie w warstwie słownej. Jako człowiek, który miewa z muzyką do czynienia od drugiej strony, widząc jak to działa powiem Wam jedno. Nie kupujcie tanich tekstów. Bo to piękne jest, jak muzyka daje do myślenia, a nie tylko jest rzeczą towarzyszącą. Myśląca muzyka – tak chyba mogę podsumować trzecia płytę Zalewskiego.