Norwegia – wstęp.

Norwegia to kraj, który zawsze chciałam zwiedzić. Nigdy jednak nie było okazji, pieniędzy albo możliwości. Przecież jest tam drogo, zimno i daleko, co wiąże się z dodatkowymi kosztami. Jak więc tam jechać i nie zbankrutować?

20160919_075622

Zarabiasz niedużo, za granicą jeszcze nie byłaś a wakacje spędzasz nad morzem, bądź w górach? Wiele osób tak ma, ja też tak miałam. To, że odwiedziłam Norwegię, to gównie zasługa mojego chłopaka, jednak to ja sama musiałam włożyć w to pracę: zarobić, przełamać się przed lotem, przed pierwszą nocą w życiu w namiocie… i cała masa takich małych, drobnych prac i przeszkód.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od pieniędzy. Norwegia to drogi kraj i trzeba w nim mieć mamonę, chociaż nie tak dużo jak wielu myśli. Można cały wyjazd zorganizować bez większych kosztów, jednak dla przezornych i tych, co lubią czuć się bezpiecznie, polecam posiadać zapas gotówki. To nie jest wpis o odkładaniu i oszczędzaniu pieniędzy, ale powiem jedno: da się. Ja musiałam zainwestować w cały ubiór (nie warto na tym oszczędzać!) bo to był dla mnie priorytet, dlatego tutaj nie oszczędzałam i nie żałuje. Oszczędzić da się za to na biletach lotniczych, czego jesteśmy przykładem, bo za jedną osobę, w obydwie strony zapłaciliśmy około 80 zł. To bardzo mały koszt w porównaniu do innych lotów i cen.

20160918_102525

Samo podróżowanie po Norwegii również można zorganizować bez wydawania większych pieniędzy: podróżowanie autostopem, komunikacją miejską czy wynajmem auta, przy większej grupie osób. My wybraliśmy opcję drugą i nieco dodatkową. Otóż z lotniska do centrum miasta podwiózł nas Polak, z którym mój chłopak dogadał się za pośrednictwem internetu. Warto szukać Polonii, w mieście do którego się wybieracie. Można sporo zaoszczędzić 🙂

Naszym kosztem w Norwegii było opłacenie promu i autobusu na Preikestolen. Nie było zbyt dużo czasu na zabawę w autostop. Jednak wracając już ostatniego dnia pod lotnisko, załapaliśmy się na darmowy dzień komunikacji miejskiej, co pomogło nam sporo zaoszczędzić. A nocleg? Namiot! Idealny dom i miejsce do spania. Obawiałam się tej formy, bo pierwszy raz w życiu miałam jej doświadczyć… jednak polecam całym sercem. Obudzić się rano z pięknym widokiem na plażę w Soli (przy lotnisku jest to idealne miejsce do spania), bądź pośrodku fiordów to bezcenne doświadczenie.

To był pierwszy wpis o naszej małej podróży do Norwegii. Następny będzie dotyczył samego pobytu i już konkretnego planu. Trzymajcie się!