Nowa Praca: Freelancer – czy warto?

Zdecydowałeś się opuścić etat z różnych powodów. Brak satysfakcji, brak życia osobistego, zły szef, brak możliwości rozwoju… nieważne – stało się. Teraz stajesz przed tym, co dalej chcesz robić. Kolejny etat, zaczynanie od nowa, czy jednak praca na własny rachunek. Tylko jak zacząć pracować pod swoim nazwiskiem, jak trzeba zapłacić za prąd, gaz i ogólnie się utrzymać. A nazwisko jednak niezbyt znane… czy warto w ogóle zaczynać? O tym dziś – zapraszam.

Ten post to trochę strumień moich myśli, jednak uważam, że tak najlepiej się pisze. Ale do rzeczy: freelancer – fajna opcja. Masz dużo czasu, wybierasz zlecenia, pracujesz nad czym czego chcesz. Jednak coraz więcej mówi się od tym, z czym wiąże się bycie szefem samym sobie. To ciągła walka z prokrastynacją, szczególnie u osób, które mają z nią problem, to umiejętność ustalania priorytetów. To tyle i jeszcze więcej, czy jesteś gotowy na codzienną walkę ze sobą?

Ktoś mądry kiedyś napisał, bądź powiedział, że nim spełnisz swoje marzenie, zafunduj sobie jego namiastkę. I wiecie co, mi też marzył się ten tryb pracy. Ale nim podjęłam decyzję, że rzucam wszystko dla niego, dałam sobie jego namiastkę i już wiem, że to nie do końca mój rytm pracy. Przez jakiś czas zajmowałam się pisaniem różnych rzeczy, dla jednej z agencji. To ten tryb pracy, którego copywriterzy nie lubią, nudzi ich i generalnie marzą wówczas o tym, by wrócić na swój śmieszny etat. Siedzisz przed komputerem i piszesz o rurach, kablach, sklepie z narzędziami. Czasem trafi się temat mody albo kosmetyków – miła odmiana. Ale niestety tak się zaczyna. A przynajmniej duża większość.

Po kilku miesiącach dorabiania w ten sposób, łączenia tego z pracą etatową, byłam padnięta. Głównie chodzi tu o kreatywność, która po prostu poszła sobie. Mechanicznie tworzyłam dalsze rzeczy i wiadomo, że były one gorsze. Także po pewnym czasie zrezygnowałam z tego i ostatnie miesiące oddałam się jedynie etatowi. Czy finansowo to się opłacało? Tak. Dzięki dodatkowej pracy miałam na przygodę w Norwegii. Dzisiaj, gdy kończę etat wiem, że miesiąc bez pracy sobie poradzę, bo przynajmniej połowę mojej obecnej wypłaty zarobię jako freelancer. Jednak mam świadomość tego, że mam lekką przewagę nad innymi.

Ja już tego zasmakowałam, mniej więcej wiem jak to wygląda i czego się spodziewać. I dziękuję mojemu instynktowi, że nie pozwolił mi rzucić etatu dla tego typu pracy. Dlaczego? Bo zostałabym z niczym i się zniechęciła. Dlatego w ostrzeżeniach innych, bardziej doświadczonych osób, które mówią, by nie rzucać etatu od razu, by popróbować po godzinach – wiem, że mają sporo racji. Dlaczego?

  • Rzucisz etat i zostaniesz bez niczego, naprawdę. Tu nie chodzi o podcinanie skrzydeł, tu chodzi właśnie o to, by ludzie je rozwinęli. Obecnie pracuję nad pierwszym, własnym zleceniem. Wcześniej pracowałam dla kogoś, pod szyldami firm, portali. Teraz pracuję na własne nazwisko. Co z tego będzie, nie wiem. Wiem jednak, że muszę wrócić do jakiejś pracy, oraz że po godzinach chcę próbować pracy na siebie. Jednak ta poduszka bezpieczeństwa finansowego musi być.
  • Próbowanie – pomimo sporego wyczerpania, czasem kończonego płaczem, nie żałuję, iż przez jakiś czas pracowałam dodatkowo. Dzięki temu dziś, będąc bez etatu, jest mi łatwiej się do czegoś odnieść, mam większe doświadczenie = większa szansa na zlecenie.
  • Popracujesz jakiś czas więcej, łącząc etat i swoje działania, to potem to Ty możesz ustalić zasady, swoje wynagrodzenie i czas poświęcany na prace. To samo z siebie nie przychodzi, trzeba się wysilić.Ostatecznie czy warto łapać się pracy na zlecenia, pod własnym nazwiskiem? Zdecydowanie tak. Jednak nie w momencie, gdy właśnie odchodzisz z pracy. Opcja przejścia na swoje musi być dobrze przemyślana. By robić własne projekty, musisz posiadać STAŁYCH klientów, pewność, że przez jakiś czas zdołasz się utrzymać, nim przyjdą nowi. A na zaufanie początkowych klientów, pierwsze zlecenia, spokojnie starcza wieczór po pracy, bądź weekend. W tej sytuacji naprawdę nie warto rzucać wszystkiego na jedną kartę, a przynajmniej nie każdy powinien to robić.