Nowa Praca: Jak poradzić sobie z emocjami?

Nowy rok, nowa ja? Może również nowi Wy! Jeśli jesteście na etapie, że szukacie nowej pracy, chcecie zmienić obecną, rozpoczynacie karierę zawodową, to ten cykl będzie dla Was. Przez najbliższe kilka tygodni poruszę szereg problemów związanych ze zmianą pracy, z szukaniem nowej, z radzeniem sobie z nową sytuacją. Nie jestem psychologiem, który poda gotowe rozwiązania, będzie pocieszał. Podam Wam sposoby osoby, która właśnie z taką sytuacją się zmierza… Zapraszam gorąco!

Stało się, przyszedł moment, w którym rozstajesz się ze swoją obecną pracą. Może to jest Twoja decyzja, może pewnego dnia dostajesz wypowiedzenie od tak. Trzymasz to wypowiedzenie i nie wiesz co dalej. I nawet jeśli to Twoja decyzja, to ciężko odejść, zazwyczaj. Nie ważne ile czasu spędziło się w swojej pracy, ile nerwów zjadło, ile dobrych chwil miało – takie odejście to rewolucja prawdziwa dla człowieka. I sprawdzian, który dobrze jest zdać na +5, bo innej opcji i tak się nie ma.

O swoim odejściu z pracy myślałam już rok po jej otrzymaniu. Czy przestałam czuć się tam dobrze? Personalnie nie, zawodowo tak. Kilka ostatnich miesięcy to była walka ze sobą, by rano wstać z łóżka. Zaczęło się od realizacji zadań, których robić nie chciałam. Potem nowe wyzwania, nowe obowiązki… i tak nie podołałam. Łudziłam się, że dam radę, nauczę się, bądź przełamie. Tym sposobem frustracja narastała, aż kilka dni temu stwierdziliśmy jednogłośnie, że pora się rozstać. Pomimo, że to była również moja decyzja, to do teraz przepełniają mnie emocje.

Strach, że sobie nie poradzę ze znalezieniem nowej pracy, że będzie gorzej, że nie będzie za co żyć. Dezorganizacja i to całościowa. Nagle czujesz, że na prawdę nie wiesz co dalej. W tej sytuacji mają dobrze osoby, które są odważne i posiadają wizje, jednak większość ludzi po prostu czuje, że nie ogarnia rzeczywistości. To wiąże się z poczuciem braku bezpieczeństwa, który jest najbardziej oddziałującym uczuciem w tej sytuacji. Ostatnią emocją jest po prostu frustracja, która jest zawodem. Zawiedliśmy się na ambicjach, ludziach i samym sobie.

Na takie emocje można coś zaradzić, jednak już na wstępie warto podkreślić, że się ich nie wyzbędziemy. Dla człowieka zmiana pracy, utrata to prawdziwa rewolucja. Nie da się przejść obok tego bez emocji, to chyba nierealne. Jednak można pomimo to wiele. Na strach pomagają wspomnienia momentów złych, w których człowiek dał sobie radę. W końcu każdy z nas ma takie wspomnienia, tutaj one odgrywają dobrą rolę (chociaż raz). Jak przypomnisz sobie moment, który był dla Ciebie rewolucją, był trudny a Ty z nim sobie poradziłeś to zobaczysz, że da się z marazmu wyjść.

Dezorganizacja polega na tym, że nie umiesz wyobrazić sobie życia dalej, dlatego tutaj najlepszy lek to wziąć kartkę, długopis, usiąść i napisać życie na nowo. Brzmi śmiesznie, coachingowo ale pomaga. Ja na poczucie dezorganizacji zaradziłam tym, że wzięłam trzy małe kartki, podzieliłam „życie” na kilka sfer i napisałam, co w każdej mam do zrobienia, by dany etap zamknąć lub nowy rozpocząć. I tak wstając rano wiedziałam, co mam robić dalej. Gorzej poradzić sobie z brakiem poczucia bezpieczeństwa. Tu warto porozmawiać z bliskimi i upewnić się, że pomogą, gdy zajdzie taka konieczność. Jak uświadomisz sobie, że masz za sobą ludzi i pomoc, łatwiej będzie ten aspekt przeżyć.

Równie łatwo poradzić będzie sobie z frustracją. Tylko czym ona jest tak dokładnie? Zawodem? Niespełnioną ambicją? Niespełnioną potrzebą? Ona jest tym wszystkim i jeszcze więcej. Jak tracisz pracę, bądź rezygnujesz ze swojej, to dopada Cię złość i myśl, że nie dałeś rady. Szef mógł być najgorszy, kasa mała, masa nadgodzin – z tym sobie poradzisz, bo odpowiedzialność leży po innej stronie. Jednak jak wiesz, że to Ty nie dałeś rady, to mocno nadwyręża Ci się poczucie własnej wartości. Ja z tym punktem obecnie walczę, chociaż u mnie to każdy popełnił błędy. A jak radzę sobie z tą emocją? Realizuję inne potrzeby: skupiam swoją uwagę na studiach, które chcę dokończyć, czytam więcej (w parę dni powstała cała masa lista książek, które chce przeczytać), skupiam się na rozwoju i możliwościach, chociaż nie bywa to łatwe.

Tak radzę sobie z emocjami. Jednak jest jeszcze sposób, który nazwę ucieczką. Bo czasem musimy uciec, inaczej zwariujemy. A uciekać warto przede wszystkim w ludzi: zwykłe spotkanie w kawiarni potrafi dodać uroku złemu dniu. Pyszne jedzenie to sposób na podbudowanie siebie, o ile sam je człowiek zrobi. Wyżej wspomniane książki, czyli czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Uświadomić sobie, że się rozwijasz dalej. A ostatnia rzecz to zmiana otoczenia. Kończysz pracę i lecisz na wakacje? Czemu nie! Ja tak robię, bo wiem również, że będzie to dla mnie ogromna motywacja do prężniejszego szukania nowej pracy.

A już za kilka dni drugi post, z cyklu Nowa Praca!

 

  • Powodzenia, trzymam kciuki! 🙂 Nikt nie lubi wychodzić ze swojej strefy komfortu, ale czasem trzeba.