Pomaganie sposobem na sumienie?

Inspirujące rozmowy to takie, po których człowiek wychodzi wzbogacony, lepszy. Zaczyna myśleć sam i wyciągać wnioski na dany temat. Ostatnio po takiej rozmowie, na temat pomagania, doszłam do kilku wniosków, którymi pragnę się z Wami podzielić. Szczególnie z okazji zbliżających się Świąt, które kojarzą się z niesieniem pomocy. Zapraszam do lektury!:)

Pomoc sposobem na sumienie – inaczej mówiąc gdy coś przeskrobiesz, łatasz zły uczynek dobrym. Zło które wyrządziłaś/wyrządziłeś leczysz dobrem. Czy to odpowiedni model…? Czasem źle czynimy nieświadomie, czasem bardzo świadomie. Raz na jakiś czas odzywa się sumienie, które tłumimy. Bo w końcu kto chce postrzegać siebie jako osobę, która czyni zło? Nikt. Dlatego jak zrobimy coś naprawdę krzywdzącego, z reguły mamy na to usprawiedliwienie. Ludzie lubią siebie i mają pozytywny obraz swojej osoby, dlatego tak często nie widzą i nie chcą widzieć zła, które wyrządzają.

Jeśli sami przed sobą przyznajemy się, że jesteśmy kłamcami, złodziejami, manipulantami to automatycznie jest nam źle. Musimy coś z tym zrobić, by tego uczucia się pozbyć i przestać myśleć o sobie w niekorzystnych kategoriach. Dlatego wymyślamy wymówki. To o wiele prostsze niż podjęcie działania, czy naprawa problemu. Ludzie zawsze znajdą usprawiedliwienie swoich czynów. Czasem nawet te najgłupsze jest dla nich sensownym argumentem wyjaśniającym postępowanie.

Pomiędzy usprawiedliwianiem siebie, a próbą zmiany swojego zachowania, jest jeszcze jeden sposób, który określam jako „łatanie dziury”. Jest to pomaganie, niesienie pomocy innym. Załóżmy, że Pan Jan okłamał żonę, iż jedzie poszukiwać prezentów na Święta, a tak naprawdę pojechał do znajomego. Zrobił to w dobrej intencji, bo nie chciał jej denerwować, niemniej fakt jest taki, że okłamał swoją żonę. Po powrocie czuł się z tym źle, nawet pomyślał o sobie, że jest kłamcą. Jednak szybko mu ta myśl uciekła i zastąpią je inna, że przecież zrobił to po to, by żona się nie denerwowała. Mimo to miał małe wyrzuty sumienia, które naprawił za pomocą np. pomocy w kuchni chociaż nigdy tego nie robił. I mniej więcej tak działają ludzie.

Czy wyżej wymieniona sytuacja jest zła lub krzywdząca? Względnie nie bardzo. W końcu nikt nie ucierpiał, powód postępowania jest nawet sensowny, rehabilitacja również, bo żona będzie miała mniej pracy. Same korzyści, prawda? No nie do końca… bo fakt złego uczynku zaistniał. Łatanie problemu i swojego sumienia drobnymi uczynkami nie rozwiązuje sprawy. Ono może być przedłużeniem naprawy problemu. To jest oczywiste, że ludzie będą czuli się lepiej, gdy komuś pomogą. Mają do tego prawo, a śmiem twierdzić, że nawet obowiązek czuć się lepiej, jeśli przeleją pieniądze na zwierzaczki, czy chorych ludzi. W świecie konsumpcjonizmu i egoizmu to naprawdę sztuka. Jednak naprawa sumienia pomaganiem to nie jest dobry pomysł.

Jak człowiek chce być dobry, lepszy to musi stawiać czoła problemom, słabościom, trudom. A ludzie mają tendencję do zamiatania ich albo łatania. Mówi się, że prowizorka jest stanem, który trwa najdłużej. W końcu ważne, aby działało. Ale chyba nie o to chodzi? Naprawiajmy swoje problemy, bądźmy coraz lepsi, coraz bardziej szczerzy wobec siebie, a pomaganie niech będzie dopełnianiem naszego człowieczeństwa, a nie plastrem na krzywdy, które sami potrafimy wyrządzać.

Tego życzę serdecznie!

  • Stawienie czoła swoim złym czynom jest baaardzo trudne. Przyznanie się do tego to połowa sukcesu, ponieważ drugą jest próba poprawy siebie i tak jak powedziałaś nie poprzez „załatanie”. Super, że poruszyłaś taki temat i zapraszam do mnie!
    http://www.philocaro.com/