Kilka słów o… oczekiwaniach.

oczekiwania

Wszyscy mamy oczekiwania – nie można temu zaprzeczyć. Czasem są one mniejsze, czasem większe. Kierowane wobec siebie, wobec partnera czy dzieci. Momentami wobec życia. Przychodzi jednak taki moment, w którym roztrzaskują się one o ziemie. Co pozostaje? Bałagan, żal i ból. A najzabawniejsze jest to, że roztrzaskują się za każdym razem. Mimo to dalej je mamy.

Posiadanie oczekiwań wobec samego siebie jest bardzo dobre. Dają one siłę do zmian, motywują i powoduje, że człowiek staje się coraz lepszy. Jednak nie zawsze – oczekiwania potrafią człowieka zapędzić w róg, z którego ciężko się wydostać. Dzieje się tak wtedy, gdy przyjmujemy na siebie oczekiwania innych. Chcemy być coraz lepsi, piękniejsi, mądrzejsi… ale tak naprawdę nie robimy tego, by spełnić swoje oczekiwania, które sami sobie narzuciliśmy.

Oczekiwania innych wobec nas, również bywają dobre – tutaj reguły nie ma. Czasem to partner, dziecko albo ktoś inny może zmienić nasze życie na lepsze, dzięki swoim oczekiwaniom. Matka nadużywa alkoholu, ale przestaje to robić, ponieważ jej dziecko tego oczekuje. Z miłości to robi i taki „układ” działa. Przez wiele emocji/uczuć jesteśmy w stanie przyjąć na siebie oczekiwania innych. Ale nie zawsze one wystarczą, by je spełnić. A jak ich nie spełniamy, zaczynamy popadać we frustracje. Sami ze sobą.

Problemem jest też to, czy my z narzucanymi sobie oczekiwaniami się zgadzamy. Oczekiwania innych mogą otworzyć nam oczy, na pewne sprawy, których nie jesteśmy w stanie obiektywnie widzieć. Jednak dopóki nie zgodzimy się z nimi, tak naprawdę – wewnętrznie, nie ma sensu nawet próbować tych oczekiwań spełniać. Wiele osób chce żyć bez oczekiwań innych. Zarzekają się, iż nigdy nie będą żyć w cieniu oczekiwań innych. Ale czy to też jest dobre podejście?

Nie do końca. Oczekiwania to motor do działania, ale też oznaka szacunku do samego siebie. Jeśli nie będziesz stawiał przed ludźmi podstawowych oczekiwań, możesz być nieszanowany, wykorzystywany. Oczekiwanie tego, by ludzie zwracali się do nas życzliwie, by nas szanowali i zachowali pewien poziom w np. komunikacji jest w porządku. Ale by oczekiwali od nas konkretnych działań, konkretnego stylu życia czy czegokolwiek takiego – to już za dużo. Najważniejsze są nasze, własne oczekiwania wobec samych siebie.

Oczekiwania wobec samego siebie biorą się z ambicji. Poziom jej bywa u każdego z nas różny. Jedni mają większą, inni mniejszą. Ale oczekiwania prawie każdy ma takie same. Oczekujemy od siebie, że rozwiniemy swoje kariery, będziemy ładniejsi, nauczymy się gotować, będziemy regularnie sprzątać, będziemy ćwiczyć itd. Ale jak sprawdzić, czy te oczekiwania są naprawdę nasze? Nie wytworzone społecznie, nie narzucone przez innych?

Odkryłam na to jeden sposób. Zadać sobie pytanie, nie tylko o to, czego chcę i jak do tego dojdę. Kluczowe jest pytanie: ile jestem w stanie poświęcić, by to uzyskać? Chcesz być bogaty, ale wiesz, że pracować 7 dni w tygodniu nie będziesz, nie chcesz… to ciężko będzie Ci bogactwo uzyskać. Być może bardziej cenisz sobie spokój niż ciężką pracę? Jeśli tak, jeśli to jest zgodne z Tobą – świetnie! W ten sposób właśnie powinniśmy sami narzucać na siebie oczekiwania. Według tego klucza, który pyta nas, ile jesteśmy w stanie oddać, by zyskać jeszcze więcej. Nawet z ryzykiem, że się nie uda.