Świadomość i alkohol…

Alkohol – lubicie, nie? Ten moment, gdy robi się fajnie. Jest się odważniejszym, piękniejszym i generalnie życie staje się lepsze. Ewentualne łatwiejsze do zniesienia. Po alkohol sięgamy gdy nam źle, dla towarzystwa, a czasem z przyzwyczajenia do obiadu. I tak też staje się on częścią naszego życia, od której się uzależniamy…

Mówiąc o uzależnieniu, nie mam na myśli stanu alkoholika. Chodzi raczej o zwykłe „jak to impreza bez alkoholu?”. Nie zawsze oznacza to alkoholizm, ale jest to już moment, gdy dobrze stanąć na chwile i się zastanowić. Ja tak też zrobiłam i wiecie co? Odstawiłam alkohol na jakiś czas, tak dla siebie, dla własnej psychiki.

Chyba każdy dąży do niezależności: finansowej, od rodziców, a nawet i w związkach jej szukamy. Ale często nie zdajemy sobie sprawy, że tak naprawdę zależni jesteśmy od takich małych i pozornych spraw, jak np. alkohol. Idziemy na imprezę, nie chcemy pić, ale kończy się na kilku drinkach, bo namawiają, bo nie chcemy być „inni”. Prowadzi to do tego, że może i odnajdujemy wolność finansową, zawodową itd. Ale trzymają nas nawyki, małe uzależnienia, w kleszczach ograniczeń.

Aby poczuć się wolna, postanowiłam odstawić alkohol na trzy miesiące. Zrobiłam to świadomie – i tu leży klucz do każdej decyzji. ŚWIADOMOŚĆ. Bez niej ugięłabym się pod każdą okazją. To pokazuje, jak ważne jest podejmowanie decyzji świadomie. O wiele łatwiej jest utrzymać to, co się założyło. Wówczas wszystko jest oczywiste. Jest takie jakie chcemy, jeśli świadomie tego pragniemy.