Czy warto pójść na terapię?

terapia

Właśnie mija pół roku od momentu, gdy zakończyłam swoją przygodę z psychologiem. Gabinet mojej Pani psycholog odwiedzałam regularnie przez blisko dwa lata. Samą decyzję o pójściu podejmowałam rok – czy było warto? 

Takich wpisów jak ten w internecie jest masa. Każdy nagle przyznaje się, że poszedł do terapeuty, psychologa czy psychiatry. I ja to z całego serca popieram, ponieważ gdy 3,5 roku temu miałam kryzys, to w otoczeniu miałam jedną osobę, która mówiła jawnie, że korzysta z pomocy psychologa. A przede wszystkim, że nie jest to wstyd i pomaga. Ja na ten krok zdecydowałam się równo rok później.

Po co Ci psycholog?

Tyle ile osób na świecie, tyle odpowiedzi. Ja poszłam, bo czułam się za bardzo zależna od innych osób oraz zbyt słaba, by sama sobie z tym poradzić. Bycie jedynakiem, różne relacje i doświadczenia, nakręcanie się samemu na punkcie jakiejś myśli było destruktywne. Osobiście nigdy nie miałam żadnych stanów lękowych czy depresji. Poszłam z czymś, co zajmowało mi za dużo miejsca w głowie, czego sama nie potrafiłam “strawić” i wiedziałam, że zajmie mi to długie miesiące. 

Podczas tych prawie dwóch lat udało mi się przepracować trudną relację, moje poczucie własnej wartości, życie zawodowe czy relacje z rodzicami. Nie była to terapia przez duże “T”, gdyż ja osobiście tego nie potrzebowałam. Miałam pewne obszary w życiu, które chciałam poprawić. Można to nazwać doraźną pomocą psychologiczną, tylko nieco dłuższą.

I tutaj warto poruszyć najważniejszy punkt. Wiele mówi się o tym, że gdy masz traumę, bardzo silne przeżycia do przepracowania lub zaburzenia osobowości to idź po pomoc. Ja to odwrócę – idź po nią również wtedy, gdy masz tylko pewne obszary do poprawy, ale samemu jakoś nie idzie. Psycholog nie da Ci recepty, będzie drążył. Pomoże spojrzeć Ci na pewne kwestie z innej perspektywy. 

Czego możesz się spodziewać?

Wszystkiego i niczego tak naprawdę. Gdy mówię o swojej terapii to często słyszę od znajomych, że oni nie podjęliby się, ponieważ musieliby przerobić traumy czy dzieciństwo. Tylko że to Ty wyznaczasz granicę u psychologa. A prawidłowa terapia powinna działać tak, że z czasem sam zaczniesz być gotowy do podjęcia tych trudniejszych tematów. Psycholog to człowiek, do którego też musisz nabrać zaufania. W tej relacji nie powinieneś mieć poczucia, że ktoś Cię ocenia. Jeśli tak jest – zmień psychologa.

U mnie wyglądało to tak, że to ja nadawałam jakiś kierunek. Gdy czułam słabsze obszary, odpowiedni moment to zaczynałam się odkrywać, a psycholog to drążył i ciągnął. Są obszary, których nie przepracowałam, które muszę udźwignąć też sama. Niemniej był to mój – świadomy wybór.

Życie po…

Jednym słowem mogę określić, że życie po jest lepsze. Pełniejsze, ciekawsze i spokojniejsze. Terapia nie załatwi wszystkich Twoich problemów, ponieważ zawsze będą powstawać nowe. Coś czego nauczyłam się w gabinecie to to, że rozwój i praca nad sobą to proces ciągły, praca codziennie po trochu. Najważniejsze to o tym nie zapominać i zawsze wracać na właściwe tory.

Druga rzecz to taka, że w terapii nie można być cały czas. Czasem trwa ona latami, ale jest moment, gdy tę pępowinę trzeba odciąć. Gdy z problemami trzeba poradzić sobie samemu. Łatwiej przechodzi się kryzys w pracy, gdy wiem, że w tygodniu spotkam się z psychologiem i jakoś to ułożymy. Tylko, że kryzysy czy to zawodowe, czy prywatne będą zawsze. 

A najlepszy moment to dostrzeganie pierwszych zmian. Tych małych i tych dużych. Gdy jesteś osobą nie-asertywną i nagle coś się w Tobie zmienia – zaczynasz wewnętrznie się buntować, zmieniasz swoje zachowania. I na koniec również coś istotnego – Twoje otoczenie może się buntować przeciwko zmianom. One będą nieuniknione, a bunt raczej naturalny. Nie warto złościć się na bliskich, ponieważ przyzwyczaiłeś ich do tego, że jesteś “jakiś”. Podczas terapii się zmieniasz i nagle jesteś “inny”. To wymaga czasu i cierpliwości. Nie tylko Ty przechodzisz zmianę, ale także i Twoje otoczenie.