Trzy filmy na Święta!

film, święta,

Święta i oglądanie filmów to duet niemal nierozerwalny. Ten kto nie ogląda filmów w Święta, niech pierwszy rzuci kamieniem. Oczywiście zdarzają się wyjątki, odstąpienia od pewnej normy, jednak umówmy się… Kevin, Love Actually czy polskie Listy do M są w tym szczególnym okresie oglądane, a wręcz nadużywane. Ja dziś zaproponuję Wam trzy, nieco inne propozycje.

500 dni miłości

Ten film nie wiele ma wspólnego ze Świętami. Można wręcz założyć, że nie nadaje się na ten piękny okres. Mimo wszystko ja go polecam, ponieważ pokazuje prawidłowość życia. Ktoś/coś pojawia się w naszym życiu, by być drogowskazem. Tak bardzo lubimy przywiązywać się do ludzi, miejsc, rzeczy, że zapominamy, iż ktoś lub coś może być jedynie lekcją dla nas, krótką przygodą. Ten film pięknie to pokazuje. Warto w te Święta sięgnąć po ten film i docenić to, co się ma, nawet przez krótką chwilę.

Korona na Gwiazdkę

Niezbyt dobrze zrobiony film, ale bardzo Świąteczny, romantyczny i… słodki. Hotelowa pokojówka zostaje guwernantką w rodzinie królewskiej. Jej podopieczna jest bardzo nieznośna, nikt nie może do niej dotrzeć. Mimo to byłej pokojówce udaje się to i nawiązuje z dziewczynką ciepłą relację. Dodatkowo zaczyna zakochiwać się w królu, który sam wychowuje dziecko, ale z różnych względów i zobowiązań nie może od tak związać się z guwernantka swojej córki. Bardzo lekka i zabawna historia.

Odrobina nieba

Historia wesołej, zabawnej dziewczyny, która żyje „pełnią życia” i zaczyna chorować… rak, który ją zaatakował nie nadaje się do leczenia. Dziewczyna walczy, próbuje wycisnąć z życia jak najwięcej. Na ostatniej prostej swojego życia doświadcza najwspanialszej rzeczy – miłości. To również opowieść o tym, że czasem ktoś pojawia się w naszym życiu na chwile, by pokazać to, co najważniejsze. Taka osoba prowokuje nas do tego, by nauczyć się, odrobić pewne lekcje. Historia poważna, ale pokazana w dość lekki sposób.