Znów przyszłaś – wiosno.

Znów przyszłaś. Zepsułaś to, co było ładne, białe, czyste i nieskazitelne. Znów przyszłaś. Spowodowałaś chaos i bunt. Znów przyszłaś. Obudziłaś to, co bywa złe i brutalne. Znów przyszłaś – wiosno.

Po raz kolejny obudziłaś kwiaty, niedźwiedzie i ludzi. Piękna, biała zimna odeszła. Ta nieskazitelna, mroźna i surowa. W zamian masa pająków, much i mrówek. Do tego masa dzieci, które biegają, wrzeszczą i marudzą. Obudziłaś grubasów, którzy nagle chcą być fit. I tych maniaków zdrowej żywności bez glutenu, laktozy czy orzechów. Obudziłaś również dresów, którzy piją piwo pod moim blokiem, wieczorami rzucając butelkami w ulicę. Spowodowałaś, że wyszły zakochane pary, które całują się pod drzewem. Przyszłaś, obudziłaś, nastałaś i zmieniłaś wszystko – ale dobrze, bo tęskniłam.