Życie bez telewizora

Od czasów gimnazjalno-licealnych miałam telewizor w pokoju. Chyba w czasach, gdy byłam wychowywana, był to jakiś rodzaj luksusu – dwa albo i więcej telewizorów w domu. Dla mnie samej też wygodniej było go mieć, bo jak byłam młodsza to oglądałam… dużo. A potem coś się zmieniło…

Nie wiem w którym momencie, ale to było też dobre kilka lat temu, przestałam regularnie oglądać telewizję. Jedyny kanał, który tolerowałam to było TVN Style, ale potem też to się zmieniło i coraz częściej sięgałam po to, co na Youtube lub na platformach typu Player, Ipla czy Netflix. Od jakiś trzech miesięcy nie mam telewizora w swoim pokoju i… nie oglądam prawie nic. Z wyjątkiem Youtube. Jakie mam wnioski?

Więcej, więcej książek

Jak odstawiasz telewizor, a raczej po prostu nie masz dużego ekranu z łatwym dostępem do Netflix, to nagle wieczorem jakoś szybciej sięgasz po książkę. W 2020 roku mój poziom czytania był bardzo… niewielki. Natomiast przez ostatnie 3 miesiące czytałam więcej niż przez ostatni rok. Niewątpliwe ma na to wpływ fakt, iż wieczorem po prostu nie włączam telewizora, bo go nie mam.

Czy nie masz tak, że jak wracasz zmęczonym z pracy, już wieczorem kładziesz się do łóżka to łatwiej Ci włączyć ten telewizor? Ja mówiłam sobie, że jestem zbyt zmęczona na książkę… Przez ostatnie 3 miesiące też zdarza się wracać zmęczonym, a na książkę jest i ochota i czas. Bo w pokoju brak tego, co uważałam za łatwiejsze. 

Mniej filmów i dokumentów

Minusem braku telewizora, w moim przypadku jest to, że nie oglądam filmów. Jedyny moment to gdy idę do koleżanki i po prostu coś oglądamy. Na komputerze, przy biurku, nie umiem oglądać filmów. A branie laptopa do łóżka w moim przypadku nie wchodzi w grę. Osoba, która tak potrafi, raczej nie będzie miała tego problemu. 

Z drugiej strony ma to swój plus, ponieważ dużo częściej wybieramy raczej filmy/seriale, które są rozrywkowe. Ja ten czas, który poświęciłabym pewnie na oglądanie jakiegoś śmieszkowego filmu albo serialu, poświęcam po prostu na książki. A to uważam za duży plus.

Telewizja, a telewizor

Posiadanie telewizora w domu, to nie to samo co posiadanie telewizji i jej oglądanie. To bardzo, bardzo duża różnica. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy, jak miałam telewizor w pokoju, oglądałam jedynie filmy i seriale, które sama świadomie wybierałam. Oczywiście nie zawsze to był wybór najlepszy ;-). Telewizję w swoim pokoju mają moi rodzice, a ja nawet nie mam kabelka, który mógłby mi ją dostarczyć. Dlaczego? Bo jej nie chcę i nie potrzebuję.

Jednakże po trzech miesiącach bez większego ekranu uważam, że chcę go mieć. Najważniejsze to jednak zachować równowagę w oglądaniu, czytaniu i generalnie pochłanianiu różnych treści. Nie chcę wieczorów spędzać jedynie na oglądaniu “rozrywkowych” treści, ale czasem jest to potrzebne. Ja niestety nie lubię i nie chcę oglądać filmów lub dokumentów na laptopie czy komórce, z jeszcze jednego powodu. Zawsze wtedy kuszą social media. Dużo bardziej niż w momencie, gdy włączę tylko telewizor, a telefon odłożę gdzieś dalej. To podobnie jak z czytaniem na komórce czy laptopie. Ostatnio po raz pierwszy i raczej ostatni przeczytałam książkę na telefonie… i to nie jest coś, co polecam praktykować. Zawsze ktoś wtedy napisze na messengerze lub akurat zadzwoni. 

Jak przeznaczam czas na czytanie czy oglądanie, chcę tylko temu poświęcić uwagę. Dlatego też czytnik lub telewizor w moim przypadku sprawdzają się najlepiej. Pomimo, że można oglądać i czytać za pomocą telefonu czy laptopa.

A Wy macie telewizory? Czy jesteście w grupie zwolenników jego braku? 🙂