Twoje życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno…

Twoje życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno

Tytuł tego postu brzmi jak cytat Paulo Coelho, czyż nie? Trochę wyświechtany, prosty, nawet banalny. Taki jest tytuł książki, którą ostatnio przeczytałam. Napisana przez Raphaëlla Giordana, opowiada o Camilli, która zgubiła pasję w życiu, jego sens i cel. I odnalazła je wówczas, gdy zrozumiała, że ma jedno życie. Jak do tego doszła?

Poczucie świadomości samego siebie, szukanie sensu życia – to wszystko jest trudną drogą. Nie wystarczy zrozumieć, że masz jedno życie. Dla wielu to za mało, o wiele za mało. Owszem, posiadasz jedno życie, ja również… tylko co z tego? Niewielkiej garstce osób udaje się dojść do momentu, w którym żyją naprawdę. Częściej błądzimy, próbujemy, odpuszczamy lub żyjemy w takim pędzie, że nawet nie zauważamy otaczającej nas rzeczywistości. Nie zauważamy własnego życia. Do czasu.

Tak miała bohaterka powieści o tym jakże długim tytule. Camille posiadała wszystko to, co ma większość z nas: bezpieczny dom, pracę, dziecko i męża. Wszystko na zasadzie: jakoś to jest. Bez szału, ale stabilnie. W pewnym momencie zaczęła odczuwać brak czegoś. Ekscytacji? Emocji? Sensu? Nie ważne, jak zostanie to nazwane. Ważny jest sam fakt braku. Pozornie masz wszystko, ale bez tego jednego elementu, tak naprawdę brak Ci wszystkiego.

Camille poznała rutynologa (nie, nie wpisuj w Google – przeczytaj książkę :D), który pomógł jej w zdobyciu sensu życia, w zdobyciu tego „czegoś”. Była to droga długa, trwająca miesiące. Krok po kroku, lekcja za lekcją zdobywała nowe doświadczenia, pokonywała kolejne małe granice, aż w końcu zobaczyła, jak długą drogę przeszła. W szukaniu swojego sensu, swojej prawdy, samego siebie nie ma drogi na skróty. Nie można zrobić tego w pięć minut, chociaż są chwile, które powodują, że coś w człowieku pęka, są myśli i impulsy, które ludzi zmieniają. Jednak przeważnie zmienia się jeden obszar, a do szczęścia potrzeba zmienić dużo, dużo więcej.

Dlatego aby „żyć naprawdę” trzeba pracować, codziennie, każdego dnia. Camille to robiła i pomimo momentów zwątpienia, momentów słabości szła dalej. Bo jedna słabość, nawet na początku drogi nie skreśla niczego. Jest lekcją i po prostu… słabością. Każdy człowiek ma swoją drogę do szczęścia i samoświadomości, jednak korzystając z właśnie takich książek, doświadczenia innych możemy przeskoczyć do przodu szybciej. W szkole nie uczą nas tego, jak radzić sobie z własnymi emocjami, jak rozmawiać z ludźmi…

Tego uczymy się sami, jednak najczęściej traumatyczne rzeczy zamiast przerobić, spychamy w nieświadomość. Mechanizm wyparcia jest bardzo prymitywnym, ale skutecznym sposobem na zapomnienie, na to by nie czuć bólu… Jednak każde takie małe lekcje, małe i duże cierpienia trzeba przerabiać na bieżąco, bo one wrócą – ze zdwojoną siłą. A potem jest dużo, dużo ciężej je przejść. Ten element również zawarty jest w książce „Twoje życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno”.

Dla mnie ta książka przemawia konstrukcją. Pozornie jest prosta i może posiadać banalne zakończenie. Jednak warto doczytać ją do końca i się zaskoczyć. A przy okazji nauczyć i wyciągnąć wiele dla siebie.