Polecajki #11

polecajki

Oh piękny maju – dlaczego już się kończysz? Był to zdecydowanie dobry miesiąc. Ciepły, aktywny i pozytywny. Najlepsze jest to, że przed nami jeszcze trzy ciepłe i letnie miesiące. Bardzo mnie to cieszy. Możemy korzystać z tego, co daje natura czy miasto. A w międzyczasie warto sięgać też po „produkty” kultury. Jakie polecam w tym miesiącu?

Jak był maj to i była „majóweczka”. Ja swoją spędziłam w rodzinnych stronach moich rodziców. Mazowsze to miejsce, do którego wracam kilka razy w roku – jeśli czas pozwala. Nie wiem, czy to jakiś rodzaj tożsamości, ale ciągnie mnie tam. Mieszkać bym tam nie mogła (chociaż kiedyś chciałam), ale wracać co jakiś czas – pewnie! Majówka to też był czas sprawdzenia siebie i swojego nowego „stylu życia” w podróży. Bieganie to zdecydowanie najlepsza aktywność w podróży. Zero sprzętu, tylko buty i o 6 rano można iść biegać.

Kolejne tygodnie były zapełnione rowerem, pracą i przeplatane koncertami – czyli to, co lubię najbardziej. Ostatnio trafiła się też mała wycieczka w góry. Jeju, jak mi brakowało tej aktywności! A jak ma się jeszcze towarzystwo, z którym całą drogę się rozmawia to już w ogóle… wchodzenie jest samą przyjemnością. 🙂

Muzyka

W tym miesiącu był wysyp nowych singli. Artyści obudzili się po zimowym śnie i na „hura” zaczęli wydawać single. Mnie jednak zachwyciło coś, co nigdy nie było w moim klimacie. A jednak gust się zmienia i otwiera. Fanką tego typu muzyki raczej nie zostanę, ale wyjątek od reguły robię. A co to może być? No oczywiście „Tamagotchi”! 😀 Jestem zafascynowana sukcesem tego projektu.

Blog

7 metrów pod ziemią – kanał na YouTube, który robi prawdziwą furorę. Poruszane są tematy trudne, mocne i życiowe. Coś, co podoba mi się najbardziej, to że prowadzącego nie widać w tych rozmowach. Jest on tylko tłem dla swoich postaci. To one są numerem jeden i ich historie. Śmiem rzec – prawdziwe, dobre dziennikarstwo. Brakowało tego na polskim YouTube. Polecam jeden, z pierwszych odcinków, na które trafiłam. Mi się on przydał w momencie, gdy zaczęłam mieć lekkie jazdy na punkcie odchudzania. Ale na kanale są poruszane różne tematy: kościół, zawód komornika czy rozmowa ze złodziejem lub prostytutką.

Miejsce

Polecałam Wam Ustroń i Wisłę. Ominęłam w tym zestawieniu pobliski Szczyrk, ponieważ wydaje mi się on mało… ciekawy. Dodatkowo z Katowic nie jeżdżą do niego Koleje Śląskie (takie lokalne pociągi), a do Wisły czy Ustronia już tak. Niemniej w ostatni weekend mają, trochę spontanicznie, wybrałam się do Szczyrku celem wejścia na Skrzyczne. Jest to nie za duży szczyt, na który można sobie zrobić całkiem przyjemny spacerek. W jedną stronę trwa on około 2,5h. Ale to zależy od tego, w jakim tempie się idzie.

Na Skrzyczne jest też kolejka. Nie interesowałyśmy się tematem z koleżanką, ponieważ postanowiłyśmy wejść i zejść na własnych nogach. Dopiero teraz zorientowałam się, po ile tak naprawdę jest taki wjazd i zjazd. I nie polecam, chyba że ktoś naprawdę nie może chodzić. Plusem trasy jest to, że nie ma ona mocnego podejścia. Gorsze ma Preikestolen w Norwegii niż ten szczyt w Beskidach. Warto wybrać taką trasę, jeśli chce się pospacerować.

paint level hard 😀

Pewnie zauważyliście, że nie polecam w tym poście książek. Nie wiem, jak to się stało, ale nie przeczytałam NIC od deski do deski. Czytam fragmentarycznie dwie książki. Ale idzie mi to jak krew z nosa. Pracy było bardzo dużo w tym miesiącu – ale jak jesteś freelancerem, to nie masz co narzekać, gdy roboty jest dużo. Do tego drobne wyjazdy czy rower… Ale jest książka, po którą muszę sięgnąć i to w najbliższym czasie.

Tak, to nowa książka Michała Szafrańskiego. 😀